Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olympus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olympus. Pokaż wszystkie posty

2018-12-03

IR foto – filtry CPL z filtrami IR i aparatem modyfikowanym na pełne spektrum

I. Jakiś czas temu spotkałem się z opinią, że użycie filtra polaryzacyjnego w fotografii IR, już na etapie wykonywania zdjęcia, pozwala jeszcze bardziej przyciemnić niebo. Przecież bardzo jasna roślinność na tle ciemnego nieba to najbardziej rozpoznawalny obraz dla tego typu fotografii. Dlatego pierwszego października 2018 r., w samo południe prawie bezchmurnego dnia, wybrałem się do Ogrodu Saskiego w Warszawie, żeby to sprawdzić.

Tym razem, nie wziąłem ze sobą statywu, ale wyłącznie niezbędne minimum to wykonania tego testu: kompaktowy aparat Olympus SP-320 z matrycą CCD zmodyfikowaną na pełne spektrum, chiński filtr polaryzacyjny marki GREEN L, chiński zmienno-szary filtr FADER marki GREEN L, filtry efektowe HOYA G 530nm i HOYA 25A 590nm oraz filtr do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni HOYA R72 720nm.

Możliwe do uzyskania efekty z tymi filtrami opisałem jakiś czas temu w poniższym poście:
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/test%20filtr%C3%B3w%20530%20590%20720%20i%20fader

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca, w najbliższym sąsiedztwie pergoli, tuż przy ogrodzeniu parku, z ręki wykonałem poniżej opisane zdjęcia.
Z filtrami 530nm i 590nm, wykonałem po dwie serie zdjęć, różniące się wzorcem balansu bieli: pierwszy pobrany ze zdjęcia roślinności, a drugi ze zdjęcia białej kartki.
Z filtrem IR 720nm, wykonałem tylko jedną serię z balansem bieli ustawionym na zdjęcie roślinności.
Z szarym filtrem o zmiennej gęstości, zwanym FADER, wykonałem aż cztery serie zdjęć, z rozróżnieniem na stopień jego gęstości (przyciemnienia): 0%, 50%, 90% i 100%.
Każda z powyżej wymienionych serii liczyła po trzy zdjęcia: pierwsze z samym podstawowym filtrem, a dwa kolejne z dodatkowo nakręconym filtrem polaryzacyjnym: z ustawieniem najsłabszego (w poniższym tekście oznaczyłem jako 0) oraz najsilniejszego efektu polaryzacji (w poniższym tekście oznaczyłem jako 1).

II. Otrzymane efekty każdej serii zamieściłem, na poniższych stykówkach, na których w górnym rzędzie umieściłem fotografie wykonane w kolejności od lewej: bez CPL, z CPL (0) i z CPL (1), a pod nimi w dolnym rzędzie, umieściłem ich czarno-białą wersję, otrzymaną również poprzez kontrolę jasności poszczególnych barw.

1. Pierwszym efektowym filtrem był pomarańczowy HOYA G 530nm.
Po pobraniu próbki balansu bieli z roślinności, na fotografii o parametrach iso64 f2.8 1/640s. otrzymałem zadowalający kontrast, mimo zróżnicowanej jasności liście pozostały białe lub szare, ale ścieżka i niebo otrzymały kolor zbliżony do użytego filtra. Po dokręceniu filtra polaryzacyjnego do filtra IR, czas wydłużył się do 1/200s. Kolorystyka nie uległa zmianie, ale na poniższym porównaniu, oprócz zmniejszenia nasycenia koloru nieba, na środkowej fotografii, czyli z CPL (0), niebo stało się jaśniejsze niż przedtem, a na fotografii po prawej, z CPL (1), zostało lekko przyciemnione. Powyższe różnice uzyskane z filtrem polaryzacyjnym nie są już tak widoczne jeśli spojrzymy na czarno-białe wersje tych zdjęć.


Zamieszczone fotografie drugiej serii, wykonane przy pomocy tych samych filtrów, różnią się kolorystyką od tych z pierwszej, ponieważ zostały wykonane przy użyciu próbki balansu bieli przedstawiającą białą kartkę. Parametry i czas naświetlania drugiej serii nie uległy zmianie, ale od razu możemy zauważyć, że widoczne na kolorowych fotografiach zabarwienie liści i ścieżki, wpłynęło w znaczny sposób na spadek kontrastu w tych rejonach. Czarno-białe wersje fotografii tej serii jeszcze bardziej uwypuklają wyżej opisany efekt.


2. Drugim efektowym filtrem był czerwony HOYA 25A.
Powtarzając procedurę jak z poprzednim, spostrzeżenia wykorzystania filtra polaryzacyjnego tym razem z filtrem HOYA 25A są bardzo podobne. Przy pierwszej serii z balansem bieli skierowanym na roślinność, kontrast na powierzchni liści był również znacznie większy niż przy drugiej serii wykonanej przy pomocy próbki przedstawiającej białą kartkę. Użycie filtra CPL znów spowodowało zmniejszenie nasycenia koloru nieba, a dwa skrajne ustawienia polaryzacji zaowocowały jaśniejszym i ciemniejszym niebem niż na pierwszej fotografii z tej serii.


W obu poniżej i powyżej przedstawionych seriach parametry naświetlania były takie same czyli: bez filtra CPL iso64 f2.8 1/400s., z CPL (0) iso64 f2.8 1/160s., z CPL (1) iso64 f2.8 1/120s.

3. Trzeci użyty do tego testu filtr marki HOYA, przystosowany do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni, oznaczony symbolem R72, przynosi oczekiwane efekty głównie przy ustawieniu balansu bieli na roślinność, dlatego tym razem wykonałem tylko jedną serię liczącą trzy fotografie o parametrach: bez filtra CPL iso64 f2.8 1/320s., z CPL (0) iso64 f2.8 1/125s., z CPL (1) iso64 f2.8 1/125s. Wnioski z użycia filtra polaryzacyjnego są niemalże identyczne jak w poprzednich przypadkach, czyli: zmniejszenie nasycenia koloru nieba, rozjaśnienie i przyciemnienie nieba w zależności od kąta polaryzacji oraz lekki spadek ogólnego kontrastu fotografii.

4. Ostatnim użytym do testu filtrem był zmiennej gęstości szary filtr FADER marki GREEN L.
Pierwsza seria przedstawia fotografie wykonane przy ustawieniu intensywności filtra FADER na 0%, czyli w zakresie rejestracji pasma całego spektrum, w tym przypadku otwartej matrycy oraz balansie bieli ustawionym na roślinność, przy nastawie intensywności filtra FADER również na 0%.

Trochę to zawikłane, ale używając aparatu zmodyfikowanego na pełne spektrum z filtrem FADER należy pamiętać, że efekt końcowej fotografii, nie tylko zależy od ustawienia stopnia gęstości filtra (przyciemnienia), ale też od koloru próbki użytej do balansu bieli. Zagadnienie jest o tyle ciekawe, że liście sfotografowane przy różnych nastawach gęstości filtra FADER, będą różniły się od siebie kolorem. Wynika to z faktu, że filtr FADER przez pierwszą połowę zakresu intensywności przepuszcza w miarę równo szeroki zakres fal, czyli widzialnego i podczerwonego promieniowania. Razem z dalszym jej zwiększaniem, filtr przepuszcza coraz mniej światła widzialnego, w porównaniu do dalszego zakresu promieniowania, co wpływa na kolorystykę otrzymanej fotografii. Dlatego przy każdej z poniższych serii, za każdym razem ustawiałem balans bieli na nowo.

Co ciekawe, wszystkie trzy fotografie wymagały identycznych nastaw wynoszących iso64 f2.8 1/320s. Prawdopodobnie wynika to z konstrukcji samego filtra FADER, który sam składa się z dwóch polaryzatorów. Na poniższym zestawieniu, tak samo jak poprzednio, możemy zaobserwować wpływ filtra CPL na jasność nieba, ale tym razem nie widać spadku kontrastu, a do tego poziom nasycenia fotografii niespodziewanie znacznie wzrósł. Te pozytywne aspekty wynikają ze znanego nam wpływu filtra polaryzacyjnego na fotografię w paśmie widzialnym.

Kolejne próby, wykonane przy ustawieniach intensywności filtra na 50%, 90% i 100%, przedstawiłem poniżej w bardziej uproszczonej wersji, w górnym rzędzie zamieszczając fotografie wykonane bez filtra CPL, a w dolnym z CPL ustawionym w pozycji najsilniejszego efektu polaryzacji (1). Podobnie jak poprzednio, użycie filtra CPL umożliwiło lekkie przyciemnienie nieba, ale tym razem dwukrotnie wydłużyło czas naświetlania, przy pozostałych nastawach iso64 f2.8. Dla intensywności filtra FADER ustawionej na 50%, po założeniu filtra CPL, czas wydłużył się z 1/200s. do 1/100s., dla 90% filtr CPL wydłużył czas z 1/100s. do 1/50s., a dla 100% z 1/80s. do 1/40s.


III. W ramach urozmaicenia testu, poniżej zamieściłem zestawienia, wybranych z powyższego testu fotografii, w dwóch formach: w górnym rzędzie przed, a w dolnym po wstępnej obróbce kolorów.

W pierwszym zestawieniu, licząc od lewej strony, umieściłem dwa zdjęcia wykonane z filtrem 530nm i jedno z filtrem 720nm. Pierwsze dwie fotografie uzyskałem przy pomocy zmiany położenia suwaka barwy HUE i drobnej korekty nasycenia poszczególnych barw. Trzecią poddałem zamianie kolorów czarownego z niebieskim, ponieważ barwa nieba mieściła się w zakresie koloru czerwonego.

Drugie zestawienie przedstawia zdjęcia otrzymane wyłącznie z filtrem 590nm. Pierwsze dwa są tym samym zdjęciem, poniżej przedstawionym w dwóch formach: po zamianie kolorów i bez niej. Trzecie po korekcie barwy HUE.


Ostatnie zestawienie to już zabawa z fotografiami uzyskanymi przy pomocy filtra FADER o intensywności: 0%, 50% i 90%. W dolnym rzędzie te same zdjęcia, ale po korekcie nasycenia poszczególnych barw, oczywiście na ile to było możliwe.


IV. Użycie filtra polaryzacyjnego w kombinacji z modyfikowanym na pełne spektrum aparatem i filtrem efektowym lub dedykowanym do podczerwieni ma swoje zalety jak i wady. Z jednej strony umiejętne ustawienie filtra polaryzacyjnego, może nam pomóc bardziej przyciemnić niebo, ale efekt nie jest tak silny jak w przypadku fotografii w paśmie widzialnym. Z drugiej strony, użycie filtra CPL w w/w zestawie prawie za każdym razem wydłuży nam czas naświetlania, najczęściej zmniejszy kontrast i w pewnym stopniu obniży jakość wykonanej fotografii.

Z pośród wyżej opisanych zestawień, mnie zaciekawiło wyłącznie zestawienie filtra CPL z filtrem FADER. Co prawda, karkołomna obsługa takiego zestawu, w którym oba filtry są obrotowe, silniejsza niż zwykle degradacja obrazu i znaczne wydłużenie czasu naświetlania, nie brzmią zachęcająco, ale tylko w tym zestawie filtr polaryzacyjny może w unikalny sposób wpłynąć na formę zarejestrowanego obrazu.

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety nie załącza linków do filmów.

Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-11-01

IR foto – różne filtry IR z aparatem niemodyfikowanym i aparatem FULL SPECTRUM

20181228 - dodałem link do video z tego testu


I. Po porównaniach filtrów w zakresie od 530nm do 850nm, wykonanych w październiku 2017r.,
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/szeroki%20test
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/test%20filtr%C3%B3w%20530%20590%20720%20i%20fader
Postanowiłem uzupełnić mój komplet o jeszcze jeden, tani filtr tym razem z oznaczeniem pasma 950nm. Dlatego 8 maja 2018, w słoneczne południe, wybrałem się od Warszawskiego parku Łazienki Królewskie, żeby porównać efekty możliwe do uzyskania z nowym filtrem 950nm i pozostałymi: HOYA G (ORANGE) 530nm, 590nm HOYA 25A (RED), 720nm HOYA R72 i bez nazwy filtr IR 850nm. Chciałem, żeby tym razem, porównanie obejmowało oba warianty sprzętowe, czyli niemodyfikowany aparat CANON EOS M z obiektywem EF-M 15-45 IS STM i modyfikowany na pełne spektrum kompakt OLYMPUS SP-320.

Po dłuższym spacerze i wnikliwych poszukiwaniach odpowiednio skomplikowanej sceny, statyw rozstawiłem przed dawno wyłącznym z użytku, bocznym wejściem na teren strefy szklarni Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie tego testu, oprócz kilku drobnych niespodzianek ze strony mojej kamerki GOPRO, którą czasami nagrywam video relację, mój czas uprzyjemniała mi również ekipa porządkowa parku wzbijając w powietrze przepastne tumany kurzu. Na szczęście bez większych problemów udało mi się ją namówić na wcześniejszą i trochę dłuższą przerwę.

Poniższe zestawienia przedstawiają trzy fazy danej fotografii licząc od lewej strony: bez obróbki, po korekcie mającej na celu uwydatnienie poszczególnych kolorów i czarno-biała wzmocniona poprzez modyfikację jasności poszczególnych kolorów.

II. Pierwsza serię zdjęć wykonałem modyfikowanym na pełne spektrum kompaktem. Po każdorazowym pobraniu próbki balansu bieli, aparat montowałem na statywie i wykonywałem zdjęcie w półautomatycznym trybie programu P z najniższą dla tego aparatu czułością wynoszącą iso64 i matrycowym pomiarem światła.

1. Na początku, po zamontowaniu filtra 530nm, pobrałem próbkę balansu bieli z oświetlonej białej kartki, a następnie wykonałem poniższe zdjęcie. Wyraźna kolorystyka, otrzymana przy pomocy przesunięcia suwaka barwy HUE, przełożyła się na dość ciekawy obraz, ale co ważniejsze świetnie przydała się na etapie zmiany przekształcenia w tryb czarno-biały poprzez skrajne rozjaśnienie koloru roślinności i przyciemnienie barwy nieba.


Ten pomarańczowy filtr jest ciekawą alternatywą dla użytkowników zmodyfikowanych na pełne spektrum lustrzanek, które nie były wyposażone w podgląd na żywo LIVE VIEW, ponieważ daje możliwość oglądania wybranego kadru w wizjerze z nakręconym filtrem. Należy tylko zwracać uwagę na histogram, ponieważ przez większy zakres dynamiczny, niż ten w zakresie od 720nm, przypadkiem możemy prześwietlić najjaśniejsze elementy fotografii. Iso64 f2.8 1/640s.

2. Kolejnym filtrem był czerwony 590nm, który postanowiłem sprawdzić przy dwóch różnych nastawach balansu bieli: z roślinności i z białej kartki.

Korekta pierwszej fotografii, poprzez przesunięcie suwaka barwy, delikatnie zmieniła kolorystykę, ale dała wystarczające możliwości do wykonania silnego efektu czarno-białego obrazu w bliskiej podczerwieni. Iso64 f2.8 1/400s.


3. Korekta kolorów następnej fotografii, balansowanej na białą kartkę, silnie uwydatniła kolorystykę, zbliżając ją w drugiej fazie do tej otrzymanej przy paśmie 530nm. Iso64 f2.8 1/400s.


W rezultacie, oba zdjęcia wykonane z filtrem 590nm, po przekształceniu do trybu czarno białego, do złudzenia przypominają to wykonane przy pomocy filtra 530nm w ostatniej fazie, ale czas ekspozycji wydłużył się o niecałą 1 działkę. W tym przypadku, dla pewności również warto sprawdzić histogram.

4. Następny filtr o paśmie 720nm, będący najbardziej typowym dla tego typu fotografii, najlepsze efekty osiąga przy balansie bieli ustawionym na silnie oświetlony fragment roślinności. Otrzymana fotografia, bardziej różni się od wykonanej z poprzednim filtrem, a druga jej faza, otrzymana poprzez zamianę kolorów czarownego (R=0%, G=0%, B=100%) z niebieskim (R=100%, G=0%, B=0%) CHANNEL MIXER R/B, jest już w pełni zadowalająca. Dalsze przekształcenie na tryb czarno-biały, co ciekawe znów daje efekt porównywalny z otrzymanymi poprzednio, ale czas naświetlania wydłużył się o kolejną prawie 1 działkę. Iso64 f2.8 1/250s.


5. Tani filtr 850nm nieznanego producenta jest bardzo silny, dlatego w tym przypadku, ustawienie balansu bieli na roślinność zagwarantowało mi tylko w miarę szarą fotografię, która w przypadku innych ustawień, dostałaby lekkiego zabarwienia na całej powierzchni. W drugiej fazie, z powodu braku możliwości obróbki kolorów, narzędziem „poziomy” LEVELS, poprawiłem tylko położenie punktu bieli i czerni. Trzecia faza jest konwersją do trybu czarno-białego, na której przez brak możliwości sterowania jasnością kolorów, niebo jest znacznie jaśniejsze niż na fotografiach z poprzednimi filtrami. Tym razem czas naświetlania wydłużył się jeszcze o prawie 2 działki. Iso64 f2.8 1/80s.


6. Ostatni, najsilniejszy z tej grupy filtr oznaczony 950nm, poza wydłużeniem czasu naświetlania o kolejną działkę, w przypadku kolorystyki zachował się niemalże identycznie jak jego poprzednik. Iso64 f2.8 1/80s.


III. Druga seria zdjęć, wykonana aparatem bezusterkowym z niemodyfikowaną matrycą CMOS, mimo ustawienia półautomatycznego trybu priorytetu przysłony A, matrycowego pomiaru światła i z początku najniższej dla tego aparatu czułości wynoszącej iso100, okazała się bardziej interesująca. Zamontowany fabrycznie bardzo silny filtr dolnoprzepustowy sprawnie blokował prawie całe promieniowanie bliskiej podczerwieni, co widać na poniższych fotografiach wykonanych z tymi samymi, co poprzednio filtrami.

1. Pierwsze zdjęcie wykonałem w paśmie widzialnym bez nakręconego filtra. Na etapie kolorowej obróbki pliku RAW, bez najmniejszych problemów, udało mi się znacznie rozjaśnić zacienione fragmenty. Niestety nawet tak kolorowy obraz nie dał mi większych szans na sztuczne uzyskanie efektu czarno-białej fotografii w podczerwieni, dlatego pozostałem przy jej podstawowej formie. Iso100 f5.6 1/750s.


2. Użycie pomarańczowego filtra 530nm, spowodowało wydłużenie czasu o 1,5 działki. Dodatkowo odcięcie koloru niebieskiego, niestety znacznie ograniczyło możliwości dalszej kolorowej obróbki i doprowadziło do słabszego, niż poprzednio, efektu czarno-białej fotografii w podczerwieni. Iso100 f5.6 1/250s.


3. Filtr czerwony 590nm wydłużył czas o kolejne 3 działki. Z powodu odcięcia jeszcze większego zakresu kolorów, czyli widzialnego spektrum, czerwona fotografia pozostawiła jeszcze mniejsze szanse na efektowną obróbkę. Iso100 f5.6 1/30s.


4. Dedykowany do bliskiej podczerwieni filtr o paśmie od 720nm, oczywiście zadziałał. W przypadku niemodyfikowanego sprzętu, użycie tego filtra wymaga znacznie większego poświęcenia od aparatu w postaci wydłużenia czasu ekspozycji jeszcze o 10 działek. Rozróżnienie kolorystyki roślinności i nieba umożliwiło mi poprzez zamianę kanałów, czerwonego z niebieskim, uzyskanie całkiem przyjemnego dla oka obrazu. Dalsza obróbka przekształcenia na tryb czarno-biały, polegająca na rozjaśnieniu barwy roślinności i przyciemnieniu koloru nieba, również nie należała do najtrudniejszych. Iso100 f5.6 30s.


5. Kolejny dedykowany do podczerwieni, ale znacznie silniejszy i tani filtr o paśmie od 850nm przysporzył znacznie więcej problemów. Wydłużenie czasu o kolejne 4 działki zapowiadały ekspozycję liczącą ok. 480s., dlatego postanowiłem zmienić parametry zdecydowanie podnosząc czułość do iso6400. Otrzymany obraz został kompletnie pozbawiony kolorów, co świadczy o prawidłowym działaniu silnego filtra o tym przeznaczeniu. Dalsza obróbka sprowadziła się wyłącznie do dopasowania punktu bieli i czerni, dlatego zamieściłem ten obraz na drugim i trzecim miejscu w rzędzie. Możemy łatwo zauważyć, że otrzymałem znacznie silniejszy efekt podczerwieni niż w przypadku filtra 720nm, ale za cenę 16 razy dłuższego czasu. Iso6400 f5.6 8s.


6. Ostatni, najsilniejszy filtr do podczerwieni, oznaczony 950nm, zaskoczył mnie swoim dziwnym zachowaniem. Przy identycznych nastawach jak filtr 850nm otrzymany, z tym tanim filtrem 950nm, obraz wyglądał jak połącznie fotografii 850nm z niebieskim niebem, które widujemy na co dzień. Pierwszy etap obróbki polegał na uwydatnieniu barw w tym szczególnie roślinności, co bardzo przydało się przy drugim etapie. Otrzymana czarno-biała fotografia, o jeszcze silniejszym wyrazie niż poprzednie, dla niektórych na pewno może zachęcić do sprawdzenia tego filtra. Iso6400 f5.6 8s.


IV. Powyższe zmagania zmodyfikowanego aparatu z matrycą CCD pokazują jak różne filtry, dając bardzo różnorodne efekty kolorystyczne, poprzez obróbkę mogą zaprowadzić nas do zbliżonego efektu czarno-białego obrazu. Poniżej zestawiłem otrzymane efekty w omawianej kolejności, czyli zaczynając od lewej górnego rzędu: 530nm, 590nm z balansem bieli na liście, 590nm z balansem bieli na białą kartkę, 720nm, 850nm i 950nm.


Z kolei te same filtry, w połączeniu z niemodyfikowaną matrycą CMOS, wyraźnie dzielą się na mało przydatne i takie, dzięki którym przy większym poświęceniu osiągniemy zamierzony efekt. Poniższe zestawienie przedstawia opisane wcześniej końcowe efekty tego połączenia, ustawione w takiej samej kolejności.


Jak widać, niemodyfikowana matryca nie daje większych szans na kolorową fotografię w paśmie bliskiej podczerwieni, ale przy umiejętnej obróbce, może zaskoczyć swoim wyrazem w czarno-białej formie.

Zapraszam na video z tego testu



Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety załącza linków do filmów.
Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-09-25

IR foto – filtr 720nm z negatywem ROLLEI INFRARED 400 czy z aparatem FULL SPECTRUM ?

I. Wprowadzenie, teoria i sprzęt. 

W ramach odskoczni od cyfrowej fotografii IR postanowiłem sprawdzić, jakie efekty można osiągnąć przy pomocy aparatu analogowego z małoobrazkowym filmem do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni.

1. Głównym założeniem zabawy była niska cena, dlatego po zapoznaniu się ze szczupłą ofertą filmów IR na polskim rynku, wybór padł na niedrogi, czarno-biały, małoobrazkowy negatyw ROLLEI INFRARED 400 (135-36). Bez większych problemów, w sieci udało mi się znaleźć wszystkie niezbędne informacje zawarte pod tymi linkami:
https://www.maco-photo.de/files/images/TA_IR_400_pl.pdf
https://www.maco-photo.de/files/images/ROLLEI%20INFRARED%20englisch.pdf


2. Na początku warto wiedzieć, że należy unikać zakładania tego filmu w nasłonecznionych miejscach. Najlepiej robić to w ciemni lub w miejscach silnie zacienionych. Kluczowe znaczenie ma też temperatura, która w przypadku przechowywania filmu powinna wynosić ok. 8 stopni Celsjusza. Po jego założeniu należy dbać o przechowywanie aparatu w chodnym miejscu, a po naświetleniu jak najszybciej go wywołać. Dlatego spacerując z załadowanym filmem, w silnie nasłonecznione dni, aparat najlepiej wyjmować tylko, kiedy zamierzamy wykonać fotografię.

3. Drugą sprawą jest czułość filmu w zależności od użytego filtra, gdzie iso400 dotyczy zakresu pasma widzialnego, a użycie filtra żółtego, czy jeszcze ciemniejszych powoduje znaczne wydłużenie czasu ekspozycji naszej fotografii. Przy pierwszej rolce filmu postanowiłem sprawdzić jego zachowanie wyłącznie z filtrem 720nm HOYA R72. Wg poniższej tabeli zastosowanie filtra IR 720nm powoduje wydłużenie czasu od 4 do 5 działek, co zachęca do użycia statywu.


Jest to spowodowane spektrum filmu, które wg wykresu zaczyna się jeszcze przed pasmem widzialnym, a kończy się przy ok. 810nm, czyli znacznie wcześniej niż w modyfikowanych na pełne spektrum aparatach cyfrowych. Do tego silny spadek czułości między 700nm i 810nm prognozuje znacznie bardziej kontrastowy obraz oświetlonej słońcem roślinności. W tej sytuacji stosowanie silniejszych filtrów od 720nm, takich jak 850nm lub nawet 950nm niestety nie powinno mieć żadnego sensu.


4. Poza filmem równie ważny był wybór aparatu, który musiał być sprawny, nie przepuszczać światła do komory z filmem i przede wszystkim być tani. Nie chciałem szukać starego aparatu, ponieważ obawiałem się ewentualnej nieszczelności korpusu. W takim przypadku uszczelnienie korpusu mogłoby podwoić koszt zakupu aparatu. Po sprawdzeniu ogłoszeń na lokalnym rynku, wybór padł na analogowy aparat CANON EOS 300 z najprostszym obiektywem CANON 28-80. Nowoczesne amatorskie body i jeszcze bardziej amatorski obiektyw wyglądały na mało używane, a po odpięciu obiektywu od korpusu mym oczom ukazał się niemalże fabryczny stan wnętrza komory lustra. Po krótkim sprawdzeniu mechaniki, za cenę niższą niż przeciętny korpus aparatu z gwintem m42, stałem się szczęśliwym posiadaczem tego zestawu. Do tego modelu przekonał mnie również szeroki wachlarz ręcznych nastaw czułości zakładanego filmu w zakresie od iso6 od iso6400.

5. Zanim rozpocząłem zabawę z filmem IR musiałem się przygotować. Poprawność działania automatycznego ładowania, zwijania filmu, pomiaru światła i szczelności komory filmu, sprawdziłem przy pomocy, kupionego za grosze, przeterminowanego filmu KODAK COLOR PLUS 200/36. Szczęśliwie wszystkie ekspozycje wyszły poprawnie, łącznie z długimi czasami wynoszącymi do 30 sekund.
Obiektyw, jak to się często spotyka w najtańszym amatorskim sprzęcie, nie jest wyposażony w skalę ostrości, dlatego nie mogąc polegać na wbudowanym AF, który przecież doostrza obraz tylko w paśmie widzialnym, musiałem w sposób chałupniczy własnoręcznie nanieść taką skalę dla zakresu widzialnego i bliskiej podczerwieni. W tym celu wykorzystałem mój modyfikowany na pełne spektrum wiekowy aparat CANON 50D. Na wysuwany tubus obiektywu przylepiłem fragmencik samoprzylepnego papieru, a na obudowie z odczytem ogniskowej, cienkie paski aż do jej końca. Następnie wykonałem dwie serie odczytu, jedną dla pasma widzialnego i drugą dla IR 720nm zaznaczając na kartce punkty najbliższego ostrzenia i nieskończoności dla opisanych ogniskowych (28,35,50,80).


II. Przygotowania, wykonanie, skan i obróbka.

1. Po w/w przygotowaniach, w dwa piękne słoneczne dni, wybrałem się na moje pierwsze analogowe IR zdjęcia. Oprócz analogowego aparatu CANON EOS 300 z założonym filmem ROLLEI INFRARED 400, przygotowanym obiektywem CANON EF 28-80, filtrem 720nm HOYA R72, zaślepką na wizjer i statywem, wziąłem też przerobiony na pełne spektrum kompaktowy aparat OLYMPUS SP-320 z tanim filtrem IR 720nm firmy GREEN L, w celu porównania otrzymanych efektów. Czynności składające się na wykonanie, każdej serii analogowych zdjęć, wykonałem w tej samej kolejności. Najpierw, bez jakiegokolwiek filtra na obiektywie, montowałem aparat na statywie i wybierałem kadr. Następnie zakrywałem wizjer gumową zaślepka i w trybie Av, czyli preselekcji przysłony, mierzyłem światło w paśmie widzialnym przy ręcznie ustawionej czułości na iso8. W punkcie foto dowiedziałem się, że większość wywoływanych u nich negatywów ROLLEI INFRARED 400 jest niedoświetlona, więc na podstawie tej wskazówki i informacji ze strony
postanowiłem wprowadzić korektę z iso12 na iso8. Kolejno zakładałem filtr 720nm, korygowałem ustawienie ostrości poprzez wcześniej zrobioną własnoręcznie skalę, zmieniałem tryb na ręczny M, nastawiałem wcześniej otrzymany czas ekspozycji i wykonywałem pierwszą fotografię z danej serii. Pozostałe zdjęcia w każdej serii różniły się od pierwszego korektą o jedną lub o kilka działek czasu w obie strony. Następnie notowałem parametry, każdego z wykonanych zdjęć. Wykonanie serii różnie naświetlonych zdjęć każdego z kadrów, mogło mnie ustrzec przed ewentualnymi rozbieżnościami w doborze parametrów ekspozycji opisanych w znalezionych wcześniej na temat tego filmu informacjach. 

2. Po naświetleniu całej rolki, niezwłocznie udałem się do punktu Czarno-Białe w Warszawie oddać film do wywołania w zimnym procesie i skanowania negatywu w nieskompresowanym formacie TIF.
Po kilku dniach odebrałem wywołany film i skany w rozdzielczości 3089x2048px. Niestety, na których skanach danej serii nie było widać zamierzonych różnic w ekspozycji, ale za to można było zaobserwować na nich spadek jakości lub kontrastu, co świadczy o automatycznej ekspozycji naświetlania każdej skanowanej klatki.


W przeciągu kilku następnych dni, dzięki pożyczonemu od serdecznego kolegi skanerowi EPSON V500, udało mi się zeskanować ten sam film z jedną nastawą ekspozycji dla wszystkich 36 klatek, ze zbliżoną do wcześniej otrzymanych rozdzielczością. Na poniższym zestawieniu gołym okiem widać różnice ekspozycji każdej fotografii w danej serii.


3. Chcąc porównać oba skany tej samej fotografii, musiałem doprowadzić je do możliwie zbliżonej formy zachowując ich jakość oraz szczegóły w światłach i cieniach. Poniżej zamieściłem zestawienia trzech fotografii: najlepszej z danej serii z pierwszego skanowania, czyli punktu Czarno-Białe, skanu tej samej klatki z serii, ale wykonanego na skanerze EPSON V500 i cyfrowej fotografii wykonanej kompaktowym aparatem przerobionym na pełne spektrum z założonym filtrem 720nm. Dodatkowo każdą z fotografii przedstawiłem w obu fazach, czyli pierwotnej oraz po wstępnej obróbce polegającej na korekcie kontrastu, dostosowaniu punktu bieli i dostosowaniu punktu czerni. W przypadku pierwszego skanu musiałem zmniejszyć kontrast do 0, znacznie skorygować punkt bieli i punkt czerni. W przypadku drugiego skanu punkt bieli i punkt czerni nie wymagały silnej ingerencji w przeciwieństwie do kontrastu, którego intensywność musiałem znacznie zwiększyć. Obróbka, każdego z dwóch, skanów tej samej klatki doprowadziła mnie do podobnych efektów.

III. W terenie.

1. Pierwsza seria przedstawia budynek Willi Pniewskiego przy al. Na Skarpie 27 w Warszawie. Trzy zdjęcia w serii wykonałem z parametrami iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Do porównania wybrałem najlepsze zdjęcie, wykonane w paśmie bliskiej podczerwieni przy czasie 1/10s. zgodnym z odczytem światłomierza w paśmie widzialnym. Fotografie zestawiłem licząc kolejno od góry w dół: skan z punktu, skan wykonany osobiście i zdjęcie z aparatu cyfrowego przy parametrach iso64 f2.8 1/250s. Przeliczając to na parametry zbliżone do zdjęcia analogowego otrzymalibyśmy iso20 f8 1/10. Po wstępnej obróbce, co widać na zdjęciach po prawej stronie, oba skany wglądają podobnie, ale zbyt duży kontrast na pierwszym z nich, niestety spowodował stratę szczegółów w cieniach. W tym zestawieniu od razu możemy zauważyć ciemniejsze niebo silnie podkreślające chmury na jego tle i znaczną przewagę ilości zarejestrowanego promieniowania bliskiej podczerwieni na roślinności.


2. Druga seria przedstawia balustradę tarasu widokowego w parku im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w Warszawie. Przy takim samym odczycie światłomierza jak w poprzedniej serii, wygnałem kolejną z nastawami również iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Tak samo, jak poprzednio wybrałem fotografię zgodną z odczytem światłomierza, z czasem 1/10s., którą w dwóch skanach zestawiłem fotografią cyfrową o parametrach iso64 f2.8 1/400s. Spostrzeżenia dotyczące porównania zdjęć z pierwszej serii, są takie same jak dla następnych. Ciemniejsze niebo, większa szczegółowość obrazu i mniejszy kontrast oświetlonej roślinności na cyfrowej fotografii, od razu rzucają się w oczy.


3. Trzecią serię, przedstawiającą fontannę w pionowym kadrze, wykonałem przy balustradzie fotografowanej w poprzedniej serii, z identycznymi jak poprzednio odczytami i nadanymi parametrami iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Tutaj kolejność fotografii liczymy od lewej do prawej: skan z punktu, skan wykonany osobiście i zdjęcie z aparatu cyfrowego, gdzie dolny wiersz przedstawia pierwotne fotografie, a górny poddane wstępnej obróbce. Taka sama ogniskowa 28mm zapewniła dużą głębię ostrości, a efekty porównania z fotografią cyfrową o parametrach iso64 f2.8 1/320s., pozostały bez zmian. Możemy tu zaobserwować jak duża jest różnica w jasności cieni między dwoma fotografiami.


4. Czwartą serię przedstawiającą tą samą fontannę wykonałem w tym samym punkcie, ale przy ogniskowej ok. 80mm. Tym razem postanowiłem sprawdzić czy zwiększenie ekspozycji, zamiast prześwietlenia świateł, zaowocuje jakimś innym efektem, jak to ma miejsce w przypadku
KODAK HIE i EFKE IR 820 powodując efekt halo. Niestety mimo tych samych odczytów światłomierza jak poprzednio i zastosowania parametrów dla serii zdjęć iso8 f8 1/6s.; 1/10s., 1/20s., 1/3s. i 1s. na filmie ROLLEI INFRARED 400 nie zarejestrowałem takiego efektu. Z powodu zmiany ogniskowej na większą parametry fotografii cyfrowej uległy zmianie i wynosiły iso64 f4.9 1/125s. Takie same odczyty światłomierza i nastawy najlepszej z serii fotografii z czasem 1/10s., dały takie same efekty. Niestety z powodu przeniesienia punktu ostrości na fontannę, elementy bardziej oddalone od aparatu wymknęły się z głębi ostrości. Stało się tak oczywiście nie tylko za sprawą utrzymania stosunkowo niskiego numeru przysłony (f8), ale też z różnic wielkości materiału światłoczułego. W mało-obrazkowym filmie, wymiary klatki wynoszą 36x24mm, co daje powierzchnię 864mm². Powierzchnia matrycy 1/1.8 cala, o wymiarach 7,18mm x 5,32mm, zamontowanej w moim kompaktowym cyfrowym aparacie, liczy zaledwie 38,1976 mm². Pomijając fakt, że fotografia cyfrowa została wykonana przy przysłonie f4.9, a nie f8 jak w przypadku aparatu analogowego, ta ponad 22 krotnie mniejsza powierzchnia materiału światłoczułego bez problemu utrzymała znacznie większą głębię ostrości.


5. Piątą serię, tej samej fontanny, ale wykonana z dolnego poziomu, na maksymalnie szerokiej ogniskowej 28mm. Nie mając wiedzy analizy z poprzedniej serii, przy odczycie światłomierza iso8 f8 1/20s. również wykonałem w pięć ekspozycji o nastawach: iso8 f8 1/30s.; 1/20s., 1/10s., 1/6s. i 1/3s. Fotografia cyfrowa o parametrach iso64 f2.8 1/320s., mimo wyżej wymienionych różnic, z powodu ustawienia się prawie plecami do słońca, okazała się bardziej płaska, przez co już nie tak atrakcyjna jak analogowa naświetlona w czasie zgodnym ze światłomierzem.


6. Kilka dni później, w parku Dolinka Szwajcarska w Warszawie, wykonałem szóstą serię. Światłomierz wskazywał iso8 f8 1/15s. więc cztery nastawy tej serii wyglądały następująco: iso8 f8 1/30s.; 1/15s., 1/8s., 1/4s. Najlepszym okazało się zdjęcie naświetlone z czasem 1/15s., czyli znów zgodnym ze wskazaniem światłomierza. Fotografia cyfrowa miała nieco krótszy czas niż ostatnio, czyli 1/500s. przy f2.8 i iso64. Na tym zestawieniu zdjęć widać, jak fotografia analogowa różni się od cyfrowej w ilości zarejestrowanej podczerwieni, nie tracąc wcale na atrakcyjności całego kadru. Przy tak silnym lipcowym świetle roślinność na fotografii cyfrowej najczęściej może pełnić funkcję bardziej jednolitego tła, gdzie na fotografii analogowej konkuruje swą atrakcyjnością z pozostałymi elementami w kadrze. Widać to również w poprzedniej serii i w następnych.


7. Tego samego dnia, w parku Łazienki Królewskie, wykonałem kolejną serię przedstawiającą pomnik Fryderyka Chopina z gęstą roślinnością w tle. Wybrane zdjęcie, zgodne z odczytem światłomierza iso8 f8 1/15s., zawarło się w parametrach serii: iso8 f8 1/30s.; 1/15s., 1/8s. Cyfrowa fotografia wykonana przy nastawach iso64 f2.8 1/400s. znów wyróżnia się bardzo jasną roślinnością, której słaby kontrast też może nie wszystkich zadowolić.


8. Idąc w głąb parku, zatrzymałem się przy części nazwanej Ogrodem Chińskim. Estetyczne poglądy na jego temat są bardzo różne, ale mnie w pełni zadowoliły wykonane tam dwa kadry. Pierwszy z nich, wg światłomierza i wybranego zdjęcia wymagał nastaw iso8 f8 1/8s., a cała seria: iso8 f8 1/8s., 1/4s. i 1/15s. Zdjęcie wykonane aparatem kompaktowym przy parametrach iso64 f2.8 1/320s., moim zdaniem podołało wyzwaniu. W przeciwieństwie do fotografii analogowej, zachowało szczegóły w skrajnych zakresach, a dzięki ujednoliceniu jasnej tonacji roślinności pozwoliło wyraźnie wyodrębnić stojącą przed nią budowlę.


9. Drugi, w tym miejscu kadr, wykonałem z tego samego miejsca. Światłomierz wprowadził kolejną korektę na iso8 f8 1/6s. i analogicznie zastosowałem ją do całej serii: iso8 f8 1/10s., 1/6s. i 1/3s. W tym przypadku parametry cyfrowej fotografii nie zmieniły się. Tym razem, mimo niedoskonałości filmu, oba kadry są na swój sposób atrakcyjne, gdzie analogowe spojrzenie skupia naszą uwagę na różnorodności i bryłowości roślinności, a cyfrowe podejście zwraca naszą uwagę również na jej kontrast z bardzo ciemnym niebem.


10. Ostatnim kadr, mimo atrakcyjności w paśmie widzialnym, w paśmie podczerwieni okazał się być najsłabszym. Nastawy wg światłomierza i wybranego kadru: iso8 f8 1/15s., nastawy serii iso8 f8 1/30s., 1/15s. i 1/8s. Nastawy fotografii cyfrowej: iso64 f2.8 1/400s. Mimo tego, ciałem pokazać jak kluczowe znaczenie ma nastawa właściwej ekspozycji skanu. Na każdym z trzech skanów wykonanych w punkcie foto, liście w górnej części kadru były tak ciemne, że nie dało się z nich wydobyć żadnych szczegółów. Na fotografii cyfrowej, pomijając jasną i płaską roślinność, największym problemem okazało się ciemne niebo, które zlało się jaśniejszymi zacienionymi liśćmi. Domowy skan wypadł w tym przypadku najlepiej, ponieważ dał nieporównywalnie większe możliwości odzyskania szczegółów z cieni, dzięki czemu efekt przebił nawet fotografię cyfrową.



IV. Podsumowanie. 

1. Koszty. Na start musimy jednorazowo zainwestować min. 50zł w najtańszy filtr IR, ok. 100zł w aparat z obiektywem, czasem baterię 10zł i ew. wyciemnienie aparatu min. 50zł możemy otrzymać koszt nawet 210zł. Do tego każdorazowo: film ROLLEI INFRARED 400 ok. 23zł, wywołanie w zimnym procesie 13zł, skan całego filmu 18zł, co razem daje 54zł. W przypadku, kiedy mamy aparat, filtr IR, sami wywołujemy film i sami go skanujemy, zabawa jest znacznie ciekawsza i tańsza, ale będziemy potrzebowali na ten proces trochę czasu.
Biorąc pod uwagę te drobne koszty szybo możemy sobie przeliczyć po ilu filmach zwróci nam się najprostszy, przerobiony na konkretne pasmo podczerwieni aparat cyfrowy, który w tym przypadku nawet nie będzie potrzebował zewnętrznego filtra. Wykorzystany w tym teście, przerobiony na pełne spektrum, OLYMPUS SP-320 kupiłem za ok. 200zł. W przypadku modyfikacji własnego sprzętu z matrycą APS-C są już wyższe, a modyfikacja pełno-klatkowych korpusów to kolejny próg cenowy.
Sam na początku zastanawiałem się nad mało-obrazkowym aparatem dalmierzowym, ale na początku odstraszyła mnie ich cena, a potem kompletny brak możliwości sprawdzenia w paśmie IR optyki, która w aparatach dalmierzowych najczęściej nie jest wymienna. Mam tu na myśli nastawy pozycji ostrości i możliwe do pojawienia się artefakty HOT SPOT ściśle związane z układem optycznym.
Podziwiam zwolenników fotografii IR na filmie średniego formatu, za ich nieprzeciętną precyzję nastaw ostrości, która w tej wielkości klatki (od 60x40mm do 60x90mm) ma kolosalne znaczenie ze względu na bardzo małą głębię ostrości. Oczywiście zaletą średniego formatu jest kolosalna różnica w jakości otrzymanego obrazka.

2. Skan. Najlepiej zrobić wszystko samemu, ale nie każdy ma ciemnię, a nawet skaner do negatywów. Dlatego skan następnego filmu ROLLEI INFRARED 400, wykonałem w tym samym punkcie Czarno-Białe przy ul. Prostej 2/14. Tym razem, w ramach podstawowej oferty, poprosiłem o skan całego filmu przy stałej wartości ekspozycji, czyli bez automatycznego rozjaśniania i kontrastu. Moja prośba została uwzględniona, co znacznie ułatwiło mi analizę materiału opisanego następnym poście. Serdecznie pozdrawiam ekipę punktu Czarno-Białe! 

3. Efekt. Fotografia cyfrowa, nawet w przypadku słabo skompresowanych wariantów kolorowych plików jpg, daje nieporównywalnie większe możliwości obróbki niż skan czarno-białego negatywu.
Klatki filmu ROLLEI INFRARED 400 z filtrem 720nm wyglądają bardziej kontrastowo od cyfrowej fotografii z tym samym filtrem. Otrzymane efekty z tego negatywu i filtra HOYA R72 są bardzo zbliżone do uzyskanych przy pomocy aparatu z modyfikacją na pełne spektrum i filtra pomarańczowego HOYA G (ok. 530nm). Szerszy test takiego połączenia i zachowania z filmu IR z innymi filtrami przedstawię w następnym poście.

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:

Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety załącza linków do filmów.
Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-08-22

IR foto – Filtry UV-IR CUT i HOT MIRROR z modyfikowanym na pełne spektrum aparatem

Pięknego, słonecznego 20 kwietnia 2018 r. wybrałem się w pobliże Willi Pniewskiego, położonej w Warszawskim Parku im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, żeby zestawić ze sobą zdjęcia wykonane w paśmie widzialnym dwoma aparatami, z tym samym podstawowym obiektywem EF-S 18-55 IS STM. Z uwagi na krótkie czasy ekspozycji, wszystkie zdjęcia wykonałem z ręki z włączoną stabilizacją i matrycowym pomiarem światła.

1. Zdjęcie wzorcowe o parametrach iso100, f8, 1/125s. wykonałem bez użycia filtra, niemodyfikowanym aparatem CANON Eos M, przy pomocy automatycznego balansu bieli. Jak widać automatyczny balans bieli poradził sobie całkiem dobrze z nasłonecznioną kompozycją.

Z powodu silnego słońca, które znaczenie wpływa na ocenę kolorystyki obrazu wyświetlanego na wbudowanym w aparat ekranie LCD, postanowiłem wykonać kolejne zdjęcie z ustawieniem własnego balansu bieli. Niestety, mimo identycznych parametrów, kolorystyka na zdjęciu okazała się zbyt ciepła.

2. Po wykonaniu wzorcowej fotografii, pierwsze zdjęcie zmodyfikowanym na pełne spectrum aparatem CANON Eos 50D wykonałem bez filtra i z automatycznym balansem bieli. Zdjęcie o parametrach iso100, f8, 1/350s., czyli z ponad dwukrotnie krótszym czasem, w którym aparat zapisał cały zakres możliwy do zarejestrowania przez matrycę, znaczenie odbiega kolorystyką od wzorca. Oczywistą różnicę widać w kolorystyce, ale można dostrzec też znaczny spadek kontrastu i rozmycie szczegółów na elementach silnie odbijających promieniowanie zakresu bliskiej podczerwieni takich jak zieleń. Elementy budynku i niezazielenione gałęzie pozostały w miarę ostre w przeciwieństwie do kompletnie rozmytych liści, które na wzorcowym zdjęciu, przy czasie ponad dwukrotnie dłuższym były idealnie ostre.

3. Kolejne fotografie, z modyfikowanym CANON Eos 50D, zostały wykonane przy pomocy filtra UV-IR CUT firmy HOYA. Takie filtry są zdecydowanie droższe do typowych filtrów UV, ponieważ blokują, nie tylko promieniowanie UV, ale też całe pasmo IR, czyli z lepszym lub gorszym skutkiem naśladują zdemontowany na etapie modyfikacji fabryczny filtr dolnoprzepustowy. Filtry UV-IR CUT najczęściej były używane z kamerami video posiadającymi starego typu matryce CCD będące znacznie czulsze na promieniowanie bliskiej podczerwieni niż obecnie stosowane w aparatach matryce CMOS.

Pierwsze zdjęcie z tym filtrem wykonałem przy automatycznym balansie bieli o parametrach iso100, f8, 1/180s. Krótszy od wzorca czas, prawdopodobnie wynika z rozbieżności w pomiarze światła.

Jak widać kolorystyka znacznie odbiega od wzorcowej z powodu czerwonego zabarwienia, które wynika z wykresu transmisji danego fragmentu spektrum, czyli jak dużo jakiego zakresu promieniowania przepuszcza dany filtr. W tym przypadku, jak też w przypadku wielu innych filtrów UV-IR CUT, wykres zamieszczony na stronie producenta HOYA pokazuje zbliżoną do fabrycznego filtra granicę blokady promieniowania UV oraz, odbiegającą od fabrycznej, twardą granicę w zakresie ok. 700nm, co niestety bezpośrednio przekłada się na rejestrację większej ilości właśnie koloru czerwonego.

Zapraszam do jednego z pierwszych postów, w którym zamieściłem wykresy transmisji fal dla ludzkiego oka, filtra HOT MIRROR i UV-IR CUT:

To samo zdjęcie po zmianie balansu bieli do 5000k, na etapie obróbki pliku w formacie RAW, odzyskało w miarę poprawną kolorystykę.

Do wykonania drugiego zdjęcia z tym filtrem pobrałem wcześniej próbkę balansu bieli. Tym razem wykonana na miejscu fotografia o wzorcowych parametrach iso100, f8, 1/125s. niewiele odbiega kolorystyką od właściwej.

4. Drugim filtrem, mającym spełniać to samo zadanie co UV-IR CUT, jest HOT MIRROR amerykańskiej firmy KOLARI VISION zajmującej się miedzy innymi modyfikacją aparatów. Filtry te słyną z najlepszego dopasowania barw w zestawieniu z modyfikowanymi aparatami również przy automatycznym balansie bieli. Z tego powodu, kilka lat temu dołączył do mojego zestawu.

Tak samo jak poprzednio, pierwsze zdjęcie, z założonym filtrem HOT MIRROR na modyfikowany 50D, wykonałem przy automatycznym balansie bieli. To zdjęcie również wymagało identycznych do wzorca parametrów iso100, f8, 1/125s. ale dla odmiany posiadało poprawną kolorystykę.

Korekta pliku RAW tego zdjęcia do temperatury 5000k w tym przypadku wprowadziła nieznaczną różnicę.

W tym przypadku również postanowiłem wykonać zdjęcie po uprzednim nastawieniu własnego balansu bieli na białą kartkę. Pomijając identyczne parametry, kolorystyka została naruszona drobnym zafarbem koloru czerwonego.

4. Podsumowując poczynania obu filtrów UV-IR CUT od HOYA oraz HOT MIRROR od KOLARI VISION z modyfikowanym na pełne spektrum CANON Eos 50D, każdy z nich ma zalety i wady. HOYA i inne filtry UV-IR CUT są o ponad połowę tańsze od KOLARI HOT MIRROR oraz powszechnie dostępne na polskim rynku, ale używanie ich wymaga często korekty kolorystyki na etapie obróbki zdjęcia z powodu rejestracji nadmiaru sygnału koloru czerwonego. Z drugiej strony filtr KOLARI, zamiast powyższego problemu, dostarcza nam lekki nadmiar sygnału koloru niebieskiego, który na pierwszy rzut oka nie razi w odbiorze ale sprawia, że np. niebo i inne niebieskie przedmioty, w przypadku zastosowania tego filtra, będą jaśniejsze niż na typowej fotografii.

Jak już pisałem w pierwszych postach tego bloga, niemodyfikowane aparaty są wyposażone w fabryczny filtr dolnoprzepustowy, który spełnia to zadanie znacznie lepiej od filtrów UV-IR CUT. Stosowanie tak drogiego filtra z niemodyfikowanym współczesnym aparatem z matrycą CMOS, nie ma żadnego pozytywnego wpływu na obraz, a użycie kolejnego optycznego elementu powoduje wyłącznie degradację jakości wykonanej fotografii.

Poniżej zamieściłem 100% wielkości wycinki zamieszczonych wcześniej zdjęć.

Niemodyfikowany CANON Eos M - iso100, f8, 1/125s.

Zmodyfikowany na pełne spektrum CANON Eos 50D bez użycia jakiegokolwiek filtra - iso100, f8, 1/350s.

Zmodyfikowany na pełne spektrum CANON Eos 50D z filtrem UV-IR CUT firmy HOYA - iso100, f8, 1/125s.

Zmodyfikowany na pełne spektrum CANON Eos 50D z filtrem HOT MIRROR firmy KOLARI - iso100, f8, 1/125s.

Dodatkowo, chciałbym się z wami podzielić zdjęciami tego samego budynku wykonanymi w paśmie bliskiej podczerwieni 590nm i 720nm.

Zmodyfikowany na pełne spektrum CANON Eos 50D z filtrem R72 (720nm) firmy HOYA - iso100, f8, 1/90s.

Zmodyfikowany na pełne spektrum OLYMPUS SP-320 z filtrem czerwonym 25A (590nm) firmy HOYA – iso64, f2.8 1/320s.

Zapraszam na video z tego testu

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.

Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety nie załącza linków do filmów.

Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage:
https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

Aktualizacja 2018 08 22:
Omawiany filtr UV-IR CUT został wyprodukowany przez firmę HOYA, a nie MARUMI jak napisałem w pierwotnej wersji tego posta.

Popularne posty