Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sp-320. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sp-320. Pokaż wszystkie posty

2018-12-03

IR foto – filtry CPL z filtrami IR i aparatem modyfikowanym na pełne spektrum

I. Jakiś czas temu spotkałem się z opinią, że użycie filtra polaryzacyjnego w fotografii IR, już na etapie wykonywania zdjęcia, pozwala jeszcze bardziej przyciemnić niebo. Przecież bardzo jasna roślinność na tle ciemnego nieba to najbardziej rozpoznawalny obraz dla tego typu fotografii. Dlatego pierwszego października 2018 r., w samo południe prawie bezchmurnego dnia, wybrałem się do Ogrodu Saskiego w Warszawie, żeby to sprawdzić.

Tym razem, nie wziąłem ze sobą statywu, ale wyłącznie niezbędne minimum to wykonania tego testu: kompaktowy aparat Olympus SP-320 z matrycą CCD zmodyfikowaną na pełne spektrum, chiński filtr polaryzacyjny marki GREEN L, chiński zmienno-szary filtr FADER marki GREEN L, filtry efektowe HOYA G 530nm i HOYA 25A 590nm oraz filtr do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni HOYA R72 720nm.

Możliwe do uzyskania efekty z tymi filtrami opisałem jakiś czas temu w poniższym poście:
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/test%20filtr%C3%B3w%20530%20590%20720%20i%20fader

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca, w najbliższym sąsiedztwie pergoli, tuż przy ogrodzeniu parku, z ręki wykonałem poniżej opisane zdjęcia.
Z filtrami 530nm i 590nm, wykonałem po dwie serie zdjęć, różniące się wzorcem balansu bieli: pierwszy pobrany ze zdjęcia roślinności, a drugi ze zdjęcia białej kartki.
Z filtrem IR 720nm, wykonałem tylko jedną serię z balansem bieli ustawionym na zdjęcie roślinności.
Z szarym filtrem o zmiennej gęstości, zwanym FADER, wykonałem aż cztery serie zdjęć, z rozróżnieniem na stopień jego gęstości (przyciemnienia): 0%, 50%, 90% i 100%.
Każda z powyżej wymienionych serii liczyła po trzy zdjęcia: pierwsze z samym podstawowym filtrem, a dwa kolejne z dodatkowo nakręconym filtrem polaryzacyjnym: z ustawieniem najsłabszego (w poniższym tekście oznaczyłem jako 0) oraz najsilniejszego efektu polaryzacji (w poniższym tekście oznaczyłem jako 1).

II. Otrzymane efekty każdej serii zamieściłem, na poniższych stykówkach, na których w górnym rzędzie umieściłem fotografie wykonane w kolejności od lewej: bez CPL, z CPL (0) i z CPL (1), a pod nimi w dolnym rzędzie, umieściłem ich czarno-białą wersję, otrzymaną również poprzez kontrolę jasności poszczególnych barw.

1. Pierwszym efektowym filtrem był pomarańczowy HOYA G 530nm.
Po pobraniu próbki balansu bieli z roślinności, na fotografii o parametrach iso64 f2.8 1/640s. otrzymałem zadowalający kontrast, mimo zróżnicowanej jasności liście pozostały białe lub szare, ale ścieżka i niebo otrzymały kolor zbliżony do użytego filtra. Po dokręceniu filtra polaryzacyjnego do filtra IR, czas wydłużył się do 1/200s. Kolorystyka nie uległa zmianie, ale na poniższym porównaniu, oprócz zmniejszenia nasycenia koloru nieba, na środkowej fotografii, czyli z CPL (0), niebo stało się jaśniejsze niż przedtem, a na fotografii po prawej, z CPL (1), zostało lekko przyciemnione. Powyższe różnice uzyskane z filtrem polaryzacyjnym nie są już tak widoczne jeśli spojrzymy na czarno-białe wersje tych zdjęć.


Zamieszczone fotografie drugiej serii, wykonane przy pomocy tych samych filtrów, różnią się kolorystyką od tych z pierwszej, ponieważ zostały wykonane przy użyciu próbki balansu bieli przedstawiającą białą kartkę. Parametry i czas naświetlania drugiej serii nie uległy zmianie, ale od razu możemy zauważyć, że widoczne na kolorowych fotografiach zabarwienie liści i ścieżki, wpłynęło w znaczny sposób na spadek kontrastu w tych rejonach. Czarno-białe wersje fotografii tej serii jeszcze bardziej uwypuklają wyżej opisany efekt.


2. Drugim efektowym filtrem był czerwony HOYA 25A.
Powtarzając procedurę jak z poprzednim, spostrzeżenia wykorzystania filtra polaryzacyjnego tym razem z filtrem HOYA 25A są bardzo podobne. Przy pierwszej serii z balansem bieli skierowanym na roślinność, kontrast na powierzchni liści był również znacznie większy niż przy drugiej serii wykonanej przy pomocy próbki przedstawiającej białą kartkę. Użycie filtra CPL znów spowodowało zmniejszenie nasycenia koloru nieba, a dwa skrajne ustawienia polaryzacji zaowocowały jaśniejszym i ciemniejszym niebem niż na pierwszej fotografii z tej serii.


W obu poniżej i powyżej przedstawionych seriach parametry naświetlania były takie same czyli: bez filtra CPL iso64 f2.8 1/400s., z CPL (0) iso64 f2.8 1/160s., z CPL (1) iso64 f2.8 1/120s.

3. Trzeci użyty do tego testu filtr marki HOYA, przystosowany do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni, oznaczony symbolem R72, przynosi oczekiwane efekty głównie przy ustawieniu balansu bieli na roślinność, dlatego tym razem wykonałem tylko jedną serię liczącą trzy fotografie o parametrach: bez filtra CPL iso64 f2.8 1/320s., z CPL (0) iso64 f2.8 1/125s., z CPL (1) iso64 f2.8 1/125s. Wnioski z użycia filtra polaryzacyjnego są niemalże identyczne jak w poprzednich przypadkach, czyli: zmniejszenie nasycenia koloru nieba, rozjaśnienie i przyciemnienie nieba w zależności od kąta polaryzacji oraz lekki spadek ogólnego kontrastu fotografii.

4. Ostatnim użytym do testu filtrem był zmiennej gęstości szary filtr FADER marki GREEN L.
Pierwsza seria przedstawia fotografie wykonane przy ustawieniu intensywności filtra FADER na 0%, czyli w zakresie rejestracji pasma całego spektrum, w tym przypadku otwartej matrycy oraz balansie bieli ustawionym na roślinność, przy nastawie intensywności filtra FADER również na 0%.

Trochę to zawikłane, ale używając aparatu zmodyfikowanego na pełne spektrum z filtrem FADER należy pamiętać, że efekt końcowej fotografii, nie tylko zależy od ustawienia stopnia gęstości filtra (przyciemnienia), ale też od koloru próbki użytej do balansu bieli. Zagadnienie jest o tyle ciekawe, że liście sfotografowane przy różnych nastawach gęstości filtra FADER, będą różniły się od siebie kolorem. Wynika to z faktu, że filtr FADER przez pierwszą połowę zakresu intensywności przepuszcza w miarę równo szeroki zakres fal, czyli widzialnego i podczerwonego promieniowania. Razem z dalszym jej zwiększaniem, filtr przepuszcza coraz mniej światła widzialnego, w porównaniu do dalszego zakresu promieniowania, co wpływa na kolorystykę otrzymanej fotografii. Dlatego przy każdej z poniższych serii, za każdym razem ustawiałem balans bieli na nowo.

Co ciekawe, wszystkie trzy fotografie wymagały identycznych nastaw wynoszących iso64 f2.8 1/320s. Prawdopodobnie wynika to z konstrukcji samego filtra FADER, który sam składa się z dwóch polaryzatorów. Na poniższym zestawieniu, tak samo jak poprzednio, możemy zaobserwować wpływ filtra CPL na jasność nieba, ale tym razem nie widać spadku kontrastu, a do tego poziom nasycenia fotografii niespodziewanie znacznie wzrósł. Te pozytywne aspekty wynikają ze znanego nam wpływu filtra polaryzacyjnego na fotografię w paśmie widzialnym.

Kolejne próby, wykonane przy ustawieniach intensywności filtra na 50%, 90% i 100%, przedstawiłem poniżej w bardziej uproszczonej wersji, w górnym rzędzie zamieszczając fotografie wykonane bez filtra CPL, a w dolnym z CPL ustawionym w pozycji najsilniejszego efektu polaryzacji (1). Podobnie jak poprzednio, użycie filtra CPL umożliwiło lekkie przyciemnienie nieba, ale tym razem dwukrotnie wydłużyło czas naświetlania, przy pozostałych nastawach iso64 f2.8. Dla intensywności filtra FADER ustawionej na 50%, po założeniu filtra CPL, czas wydłużył się z 1/200s. do 1/100s., dla 90% filtr CPL wydłużył czas z 1/100s. do 1/50s., a dla 100% z 1/80s. do 1/40s.


III. W ramach urozmaicenia testu, poniżej zamieściłem zestawienia, wybranych z powyższego testu fotografii, w dwóch formach: w górnym rzędzie przed, a w dolnym po wstępnej obróbce kolorów.

W pierwszym zestawieniu, licząc od lewej strony, umieściłem dwa zdjęcia wykonane z filtrem 530nm i jedno z filtrem 720nm. Pierwsze dwie fotografie uzyskałem przy pomocy zmiany położenia suwaka barwy HUE i drobnej korekty nasycenia poszczególnych barw. Trzecią poddałem zamianie kolorów czarownego z niebieskim, ponieważ barwa nieba mieściła się w zakresie koloru czerwonego.

Drugie zestawienie przedstawia zdjęcia otrzymane wyłącznie z filtrem 590nm. Pierwsze dwa są tym samym zdjęciem, poniżej przedstawionym w dwóch formach: po zamianie kolorów i bez niej. Trzecie po korekcie barwy HUE.


Ostatnie zestawienie to już zabawa z fotografiami uzyskanymi przy pomocy filtra FADER o intensywności: 0%, 50% i 90%. W dolnym rzędzie te same zdjęcia, ale po korekcie nasycenia poszczególnych barw, oczywiście na ile to było możliwe.


IV. Użycie filtra polaryzacyjnego w kombinacji z modyfikowanym na pełne spektrum aparatem i filtrem efektowym lub dedykowanym do podczerwieni ma swoje zalety jak i wady. Z jednej strony umiejętne ustawienie filtra polaryzacyjnego, może nam pomóc bardziej przyciemnić niebo, ale efekt nie jest tak silny jak w przypadku fotografii w paśmie widzialnym. Z drugiej strony, użycie filtra CPL w w/w zestawie prawie za każdym razem wydłuży nam czas naświetlania, najczęściej zmniejszy kontrast i w pewnym stopniu obniży jakość wykonanej fotografii.

Z pośród wyżej opisanych zestawień, mnie zaciekawiło wyłącznie zestawienie filtra CPL z filtrem FADER. Co prawda, karkołomna obsługa takiego zestawu, w którym oba filtry są obrotowe, silniejsza niż zwykle degradacja obrazu i znaczne wydłużenie czasu naświetlania, nie brzmią zachęcająco, ale tylko w tym zestawie filtr polaryzacyjny może w unikalny sposób wpłynąć na formę zarejestrowanego obrazu.

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety nie załącza linków do filmów.

Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-11-01

IR foto – różne filtry IR z aparatem niemodyfikowanym i aparatem FULL SPECTRUM

20181228 - dodałem link do video z tego testu


I. Po porównaniach filtrów w zakresie od 530nm do 850nm, wykonanych w październiku 2017r.,
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/szeroki%20test
http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/test%20filtr%C3%B3w%20530%20590%20720%20i%20fader
Postanowiłem uzupełnić mój komplet o jeszcze jeden, tani filtr tym razem z oznaczeniem pasma 950nm. Dlatego 8 maja 2018, w słoneczne południe, wybrałem się od Warszawskiego parku Łazienki Królewskie, żeby porównać efekty możliwe do uzyskania z nowym filtrem 950nm i pozostałymi: HOYA G (ORANGE) 530nm, 590nm HOYA 25A (RED), 720nm HOYA R72 i bez nazwy filtr IR 850nm. Chciałem, żeby tym razem, porównanie obejmowało oba warianty sprzętowe, czyli niemodyfikowany aparat CANON EOS M z obiektywem EF-M 15-45 IS STM i modyfikowany na pełne spektrum kompakt OLYMPUS SP-320.

Po dłuższym spacerze i wnikliwych poszukiwaniach odpowiednio skomplikowanej sceny, statyw rozstawiłem przed dawno wyłącznym z użytku, bocznym wejściem na teren strefy szklarni Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie tego testu, oprócz kilku drobnych niespodzianek ze strony mojej kamerki GOPRO, którą czasami nagrywam video relację, mój czas uprzyjemniała mi również ekipa porządkowa parku wzbijając w powietrze przepastne tumany kurzu. Na szczęście bez większych problemów udało mi się ją namówić na wcześniejszą i trochę dłuższą przerwę.

Poniższe zestawienia przedstawiają trzy fazy danej fotografii licząc od lewej strony: bez obróbki, po korekcie mającej na celu uwydatnienie poszczególnych kolorów i czarno-biała wzmocniona poprzez modyfikację jasności poszczególnych kolorów.

II. Pierwsza serię zdjęć wykonałem modyfikowanym na pełne spektrum kompaktem. Po każdorazowym pobraniu próbki balansu bieli, aparat montowałem na statywie i wykonywałem zdjęcie w półautomatycznym trybie programu P z najniższą dla tego aparatu czułością wynoszącą iso64 i matrycowym pomiarem światła.

1. Na początku, po zamontowaniu filtra 530nm, pobrałem próbkę balansu bieli z oświetlonej białej kartki, a następnie wykonałem poniższe zdjęcie. Wyraźna kolorystyka, otrzymana przy pomocy przesunięcia suwaka barwy HUE, przełożyła się na dość ciekawy obraz, ale co ważniejsze świetnie przydała się na etapie zmiany przekształcenia w tryb czarno-biały poprzez skrajne rozjaśnienie koloru roślinności i przyciemnienie barwy nieba.


Ten pomarańczowy filtr jest ciekawą alternatywą dla użytkowników zmodyfikowanych na pełne spektrum lustrzanek, które nie były wyposażone w podgląd na żywo LIVE VIEW, ponieważ daje możliwość oglądania wybranego kadru w wizjerze z nakręconym filtrem. Należy tylko zwracać uwagę na histogram, ponieważ przez większy zakres dynamiczny, niż ten w zakresie od 720nm, przypadkiem możemy prześwietlić najjaśniejsze elementy fotografii. Iso64 f2.8 1/640s.

2. Kolejnym filtrem był czerwony 590nm, który postanowiłem sprawdzić przy dwóch różnych nastawach balansu bieli: z roślinności i z białej kartki.

Korekta pierwszej fotografii, poprzez przesunięcie suwaka barwy, delikatnie zmieniła kolorystykę, ale dała wystarczające możliwości do wykonania silnego efektu czarno-białego obrazu w bliskiej podczerwieni. Iso64 f2.8 1/400s.


3. Korekta kolorów następnej fotografii, balansowanej na białą kartkę, silnie uwydatniła kolorystykę, zbliżając ją w drugiej fazie do tej otrzymanej przy paśmie 530nm. Iso64 f2.8 1/400s.


W rezultacie, oba zdjęcia wykonane z filtrem 590nm, po przekształceniu do trybu czarno białego, do złudzenia przypominają to wykonane przy pomocy filtra 530nm w ostatniej fazie, ale czas ekspozycji wydłużył się o niecałą 1 działkę. W tym przypadku, dla pewności również warto sprawdzić histogram.

4. Następny filtr o paśmie 720nm, będący najbardziej typowym dla tego typu fotografii, najlepsze efekty osiąga przy balansie bieli ustawionym na silnie oświetlony fragment roślinności. Otrzymana fotografia, bardziej różni się od wykonanej z poprzednim filtrem, a druga jej faza, otrzymana poprzez zamianę kolorów czarownego (R=0%, G=0%, B=100%) z niebieskim (R=100%, G=0%, B=0%) CHANNEL MIXER R/B, jest już w pełni zadowalająca. Dalsze przekształcenie na tryb czarno-biały, co ciekawe znów daje efekt porównywalny z otrzymanymi poprzednio, ale czas naświetlania wydłużył się o kolejną prawie 1 działkę. Iso64 f2.8 1/250s.


5. Tani filtr 850nm nieznanego producenta jest bardzo silny, dlatego w tym przypadku, ustawienie balansu bieli na roślinność zagwarantowało mi tylko w miarę szarą fotografię, która w przypadku innych ustawień, dostałaby lekkiego zabarwienia na całej powierzchni. W drugiej fazie, z powodu braku możliwości obróbki kolorów, narzędziem „poziomy” LEVELS, poprawiłem tylko położenie punktu bieli i czerni. Trzecia faza jest konwersją do trybu czarno-białego, na której przez brak możliwości sterowania jasnością kolorów, niebo jest znacznie jaśniejsze niż na fotografiach z poprzednimi filtrami. Tym razem czas naświetlania wydłużył się jeszcze o prawie 2 działki. Iso64 f2.8 1/80s.


6. Ostatni, najsilniejszy z tej grupy filtr oznaczony 950nm, poza wydłużeniem czasu naświetlania o kolejną działkę, w przypadku kolorystyki zachował się niemalże identycznie jak jego poprzednik. Iso64 f2.8 1/80s.


III. Druga seria zdjęć, wykonana aparatem bezusterkowym z niemodyfikowaną matrycą CMOS, mimo ustawienia półautomatycznego trybu priorytetu przysłony A, matrycowego pomiaru światła i z początku najniższej dla tego aparatu czułości wynoszącej iso100, okazała się bardziej interesująca. Zamontowany fabrycznie bardzo silny filtr dolnoprzepustowy sprawnie blokował prawie całe promieniowanie bliskiej podczerwieni, co widać na poniższych fotografiach wykonanych z tymi samymi, co poprzednio filtrami.

1. Pierwsze zdjęcie wykonałem w paśmie widzialnym bez nakręconego filtra. Na etapie kolorowej obróbki pliku RAW, bez najmniejszych problemów, udało mi się znacznie rozjaśnić zacienione fragmenty. Niestety nawet tak kolorowy obraz nie dał mi większych szans na sztuczne uzyskanie efektu czarno-białej fotografii w podczerwieni, dlatego pozostałem przy jej podstawowej formie. Iso100 f5.6 1/750s.


2. Użycie pomarańczowego filtra 530nm, spowodowało wydłużenie czasu o 1,5 działki. Dodatkowo odcięcie koloru niebieskiego, niestety znacznie ograniczyło możliwości dalszej kolorowej obróbki i doprowadziło do słabszego, niż poprzednio, efektu czarno-białej fotografii w podczerwieni. Iso100 f5.6 1/250s.


3. Filtr czerwony 590nm wydłużył czas o kolejne 3 działki. Z powodu odcięcia jeszcze większego zakresu kolorów, czyli widzialnego spektrum, czerwona fotografia pozostawiła jeszcze mniejsze szanse na efektowną obróbkę. Iso100 f5.6 1/30s.


4. Dedykowany do bliskiej podczerwieni filtr o paśmie od 720nm, oczywiście zadziałał. W przypadku niemodyfikowanego sprzętu, użycie tego filtra wymaga znacznie większego poświęcenia od aparatu w postaci wydłużenia czasu ekspozycji jeszcze o 10 działek. Rozróżnienie kolorystyki roślinności i nieba umożliwiło mi poprzez zamianę kanałów, czerwonego z niebieskim, uzyskanie całkiem przyjemnego dla oka obrazu. Dalsza obróbka przekształcenia na tryb czarno-biały, polegająca na rozjaśnieniu barwy roślinności i przyciemnieniu koloru nieba, również nie należała do najtrudniejszych. Iso100 f5.6 30s.


5. Kolejny dedykowany do podczerwieni, ale znacznie silniejszy i tani filtr o paśmie od 850nm przysporzył znacznie więcej problemów. Wydłużenie czasu o kolejne 4 działki zapowiadały ekspozycję liczącą ok. 480s., dlatego postanowiłem zmienić parametry zdecydowanie podnosząc czułość do iso6400. Otrzymany obraz został kompletnie pozbawiony kolorów, co świadczy o prawidłowym działaniu silnego filtra o tym przeznaczeniu. Dalsza obróbka sprowadziła się wyłącznie do dopasowania punktu bieli i czerni, dlatego zamieściłem ten obraz na drugim i trzecim miejscu w rzędzie. Możemy łatwo zauważyć, że otrzymałem znacznie silniejszy efekt podczerwieni niż w przypadku filtra 720nm, ale za cenę 16 razy dłuższego czasu. Iso6400 f5.6 8s.


6. Ostatni, najsilniejszy filtr do podczerwieni, oznaczony 950nm, zaskoczył mnie swoim dziwnym zachowaniem. Przy identycznych nastawach jak filtr 850nm otrzymany, z tym tanim filtrem 950nm, obraz wyglądał jak połącznie fotografii 850nm z niebieskim niebem, które widujemy na co dzień. Pierwszy etap obróbki polegał na uwydatnieniu barw w tym szczególnie roślinności, co bardzo przydało się przy drugim etapie. Otrzymana czarno-biała fotografia, o jeszcze silniejszym wyrazie niż poprzednie, dla niektórych na pewno może zachęcić do sprawdzenia tego filtra. Iso6400 f5.6 8s.


IV. Powyższe zmagania zmodyfikowanego aparatu z matrycą CCD pokazują jak różne filtry, dając bardzo różnorodne efekty kolorystyczne, poprzez obróbkę mogą zaprowadzić nas do zbliżonego efektu czarno-białego obrazu. Poniżej zestawiłem otrzymane efekty w omawianej kolejności, czyli zaczynając od lewej górnego rzędu: 530nm, 590nm z balansem bieli na liście, 590nm z balansem bieli na białą kartkę, 720nm, 850nm i 950nm.


Z kolei te same filtry, w połączeniu z niemodyfikowaną matrycą CMOS, wyraźnie dzielą się na mało przydatne i takie, dzięki którym przy większym poświęceniu osiągniemy zamierzony efekt. Poniższe zestawienie przedstawia opisane wcześniej końcowe efekty tego połączenia, ustawione w takiej samej kolejności.


Jak widać, niemodyfikowana matryca nie daje większych szans na kolorową fotografię w paśmie bliskiej podczerwieni, ale przy umiejętnej obróbce, może zaskoczyć swoim wyrazem w czarno-białej formie.

Zapraszam na video z tego testu



Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety załącza linków do filmów.
Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-10-01

IR foto – różne filtry z negatywem ROLLEI INFRARED 400 czy z aparatem FULL SPECTRUM?

I. W ramach wprowadzenia.

1. Po analizie pierwszej rolki tego negatywu opisanej w poprzednim poście, na kolejnej rolce postanowiłem sprawdzić, jak zachowa się taki negatyw z różnymi filtrami oraz bez użycia jakiegokolwiek z nich. Posłużyły mi do tego filtry: MARUMI UV-IRCUT, HOYA G 530nm (ORANGE), HOYA 25A 590nm (RED), HOYA R72 720nm, IR 850nm, IR 950nm i regulowany szary filtr FADER.

W tym celu 3 sierpnia 2018 roku wybrałem się do Warszawskiego parku Dolinka Szwajcarska z powyższymi filtrami, elektronicznym analogowym aparatem CANON EOS 300 z wiekowym kitowym obiektywem EF 28-80 i cyfrowym kompaktowym aparatem OLYMPUS SP-320 zmodyfikowanym na pełne spektrum. Każde analogowe zdjęcie wykonałem aparatem zamontowanym na statywie wykorzystując samowyzwalacz.

2. Do porównania fotografii w paśmie widzialnym użyłem aparatu zamontowanego w telefonie SAMSUNG GALAXY NOTE 4. Pozostałe cyfrowe zdjęcia, wykonałem modyfikowanym kompaktem, z tym samym filtrem, którego właśnie użyłem do danej serii z aparatem analogowym. Serie wykonane analogowym aparatem na negatywie ROLLEI, w trybie ręcznym M, z typowymi filtrami liczyły 3 zdjęcia, a dla takich jak 850nm, 950nm i zmienny szary FADER, z uwagi na nieoczekiwane wyniki, postanowiłem zwiększyć do zakresu od 6 do 8 fotografii. Po każdej naświetlonej klatce filmu notowałem wszystkie parametry.

W przypadku tej rolki filmu, startową ekspozycję z filtrami, określałem na podstawie odczytu wbudowanego światłomierza w trybie AV, czyli priorytetu przysłony, przy poniższych założeniach.
* Dla fotografii bez filtra i z filtrem HOYA UV-IR CUT przyjąłem nominalną czułość filmu, czyli iso400.
* Dla filtra pomarańczowego HOYA G 530nm iso100 i czerwonego HOYA 25A 590nm iso25, zgodnie z tabelką umieszczoną pod tym linkiem:
https://www.maco-photo.de/files/images/ROLLEI%20INFRARED%20englisch.pdf
* Dla filtra 720nm HOYA R72 przyjąłem iso8, tak jak dla poprzedniej rolki takiego samego negatywu.
* Z powodu braku rekomendacji producenta filmu dotyczącej używania filtrów silniejszych niż 780nm, dla filtrów 850nm i 950nm, założyłem znacznie dłuższe czasy.
* Dla ostatniego, regulowanego szarego FADER, przyjąłem iso400 i czas naświetlania zgodny z odczytem światłomierza przy założonym i ustawionym docelowo obrocie filtra.


W sieci znalazłem również takie oto zestawienie filtrów różnych producentów.


3. Po naświetleniu wszystkich 36 klatek, negatyw ROLLEI INFRARED 400 znów oddałem do wywołania i podstawowego skanu w Warszawskim punkcie Czarno-Białe. Nauczony doświadczeniem z poprzedniej wizyty, poprosiłem o zeskanowanie go przy jednej wartości ekspozycji, czyli bez automatycznego kontrastu i automatycznej jasności poszczególnych klatek. Po kilku dniach odebrałem skan, na którego indeksie było wyraźnie widać, że moja prośba została uwzględniona.


Gdyby moja prośba nie została uwzględniona, index wyglądałby jak poniżej, na którym trudno wskazać najlepiej naświetlone zdjęcie z niektórych serii.


4. Mając już w ręku skany, postanowiłem od razu zestawić je z pozostałymi fotografiami. Na każdym z poniższych obrazów górny rząd przedstawia, od lewej: najlepsze zdjęcie negatywu z danej serii, następnie to samo zdjęcie, ale po wstępnej obróbce polegającej na automatycznym dostosowaniu skrajnych punktów czerni i bieli, a trzecie, będące kopią drugiego, ma tylko ułatwić porównanie końcowych efektów ze zdjęciem umieszczonym poniżej. Dolny rząd przedstawia podobny kadr, ale wykonany zmodyfikowanym kompaktem, gdzie licząc od lewej: pierwsze zdjęcie jest otrzymanym prosto z aparatu, środkowe wyłącznie po zamianie koloru na skalę szarości, a ostatnie zostało poddane przekształceniu na obraz czarno-biały z wybiórczą korektą jasności dla poszczególnych kolorów. Pisząc wprost, czarno-białe zdjęcie w prawym dolnym rogu przedstawia maksymalny możliwy do osiągnięcia efekt, przy pomocy obróbki kolorowej fotografii.


II. W polu.

1. Pierwszą serię postanowiłem wykonać bez jakiegokolwiek filtra, żeby sprawdzić czy otrzymany obraz będzie znacznie różnił się od wykonanego aparatem w telefonie. Do testu wybrałem ekspozycję zgodną z odczytem światłomierza o parametrach iso400 f8 1/500s., następne dwie wykonałem w rozpiętości jednej działki ekspozycji, czyli 1/1000s. i 1/250s., które w pomniejszeniu można zobaczyć na wyżej zamieszczonej stykówce. Wybrana klatka filmu jest bardzo kontrastowa, co nadało roślinności struktury, ale z drugiej strony znacznie ograniczyło możliwości obróbki.
Kolorowa fotografia o parametrach iso40 f2.2 1/2000s., umieszczona w dolnym rzędzie, zamieniona na skalę szarości jest bardziej płaska od tej powyżej, ale po rozjaśnieniu koloru zielonego i przyciemnieniu niebieskiego, stała się bardziej szczegółowa. Moim zdaniem, w tym zestawieniu, lepiej wypadła fotografia analogowa.


2. Druga seria wykonana przy użyciu filtra MARUMI UV-IR CUT niespodziewanie, znacznie różni się od poprzedniej i co ciekawe, według wskazań światłomierza musiałem zmieniać jej parametry o jedną działkę w górę, czyli: iso400 f8 1/2000s., 1/1000s. i 1/500s. Na klatce wykonanej z czasem 1/500s. niebo zostało identycznie naświetlone jak na wybranej w poprzedniej serii, ale niestety jasne chmury zostały kompletnie przepalone, dlatego do porównania wybrałem zdjęcie wykonane w czasie 1/1000s. Porównując wybraną klatkę do tej z poprzedniej serii, wyraźnie widać jeszcze większy kontrast spowodowany głównie ciemniejszą roślinnością, wskazujący na wyraźne zmniejszenie rejestracji promieniowania bliskiej podczerwieni.
Cyfrowa fotografia o parametrach iso64 f5 1/500s., przez znacznie ciemniejszą i jednolitą zieleń, dużo straciła na możliwości dalszej obróbki w porównaniu do przedstawionej w poprzedniej serii.
Porównując obie fotografie z tej serii, moim zdaniem żadna nie jest wystarczająco interesująca.


3. W trzeciej serii, wykonanej przy użyciu filtra HOYA G 530nm (ORANGE), porównanie robi się bardziej interesujące. Z tych klatek, wykonanych przy parametrach iso100 f8 1/1000s., 1/500s. i 1/250s., wybrałem środkową, której nieprzepalone światła i lekko doświetlone cienie dały więcej możliwości obróbki niż fotografia z pierwszej serii.
Kolorowa fotografia o parametrach iso64 f3.5 1/640s., przed wykonaniem, wymagała ustawienia balansu bieli na białą kartkę.
Sprowadzenie jej do trybu czarno-białego, poprzez modyfikację jasności koloru nieba i roślinności, skrajnie odróżniło ją od powyższej klatki negatywu i wszystkich fotografii z pierwszych dwóch serii.


4. Czwarta seria, wykonana przy pomocy filtra HOYA 25A 590nm (RED), wykonana została przy parametrach iso25 f8 1/250s., 1/125s. i 1/60s. Na wybranej fotografii, z czasem naświetlania 1/125s., roślinność jest już jaśniejsza od poprzednio wykonanych klatek, ale proces obróbki nie wniósł zbyt wiele do efektu końcowego.
Cyfrowa fotografia, przy próbce balansu bieli pobranej z bezpośrednio oświetlonej słońcem roślinności, została wykonana przy parametrach iso64 f3.2 1/640s. Obraz bazowy znacznie różni się od wykonanego z poprzednim filtrem, ale po dwóch etapach obróbki możemy między nimi, dostrzec tylko drobne zmniejszenie kontrastu zacienionych fragmentów.
Tak samo jak w poprzedniej serii, możemy zauważyć skrajnie różną reakcję klatki filmu i modyfikowanej matrycy, na wykorzystany filtr.


5. Piąta seria, dzięki wykorzystaniu filtra 720nm, w tym przypadku HOYA R72, kolejny raz odmieniła porównanie. Z pośród trzech klatek naświetlonych przy parametrach iso8 f8 1/60s., 1/30s. i 1/15s. najlepsza okazałe się druga. Wybrana fotografia już od samego początku wyglądała bardzo dobrze, dlatego podstawowa korekta ekspozycji niewiele tutaj dała.
Otrzymana przy takich samych parametrach jak poprzednio, iso64 f3.2 1/640s., lekko zabarwiona cyfrowa fotografia, jest mniej nasycona od poprzedniej, ale zachowała kontrast na fragmentach roślinności. Co ciekawe, po wstępnej obróbce nie widać większych różnic w stosunku do obrobionej fotografii wykonanej z poprzednim filtrem.
Różnice między analogową i cyfrową fotografią, z tym samym filtrem HOYA R72, nie są już tak wielkie jak poprzednio. Co prawda widoczne różnice kontrastu struktury roślinności są zauważalne, a el moim zdaniem obie fotografie są równie interesujące.


6. Szusta seria, wykonana tym razem z filtrem 850nm, dla filmu okazała się niepotrzebna. Siedem kompletnie nienaświetlonych klatek, mimo przyjętych parametrów f8 1/10s., 1/4s. 1/2s. 1s., 2s., 4s., 8s., widocznych na wcześniej zamieszczonym indeksie, potwierdziły dwa fakty. Pierwszy świadczy o tym, że, zamontowany tani filtr IR, mimo niskiej jakości, nie przepuszcza promieniowania przed opisanym na obudowie zakresem 850nm. Drugi faktem jest potwierdzenie zgodności deklarowanego do 810nm zakresu fal, możliwego do zarejestrowania przez ten film.
Z tego powodu poniżej zamieściłem wyłącznie zdjęcie wykonane przy pomocy aparatu kompaktowego z tym filtrem. Fotografia uzyskana przy parametrach iso64 f2.8 1/200s. jest już pozbawiona kolorów. Oczywiście ograniczyło to znacznie możliwości wstępnej obróbki, ale i tak bez problemu, udało się doprowadzić do niemalże identycznej jak uzyskanej przy pomocy filtra 720nm.


7. Siódma seria, składająca się z sześciu fotografii o parametrach f8 1s., 2s., 4s., 8s., 16s. i 30s., dla odmiany, tym razem została naświetlona. Stało się tak za sprawą wykorzystania niskiej jakości filtra, który może zgodnie z opisem na obudowie przepuszcza głównie pasmo powyżej 950nm, ale jednocześnie niestety nie blokuje całego zakresu pasma widzialnego. Można to bardzo łatwo określić porównując wybraną fotografię naświetloną w czasie 30s. z dwoma wcześniej wykonanymi zdjęciami. Roślinność jest podobnie naświetlona jak przy pomocy filtra 590nm, ale znacznie jaśniejsze niebo przypomina to z fotografii wykonanej bez filtra.
Cyfrową fotografię z tej serii i z poprzedniej na pierwszy rzut oka różnią wyłącznie o parametry iso64 f2.8 1/80s., gdzie w przypadku tej czas wydłużył się o ponad jedną działkę.


8. Ostatnia ósma seria, licząca osiem klatek filmu i siedem cyfrowych fotografii, została wykonana z szarym filtrem FADER, przy przysłonie f8 i zmiennych nastawach szarości filtra.
Czas naświetlenia każdej klatki został poprzedzony odczytem światłomierza. Przy ustawionej czułości iso400 przy danej intensywności filtra otrzymałem pary: 0% i 1/500s., 50% i 1/350s., 80% i 1/90s., 85% i 1/60s., 90% i 1/30s., 95% i 1/15s., 100% i 1/8s., 100% i 1/2s., której z powodu znacznego prześwietlenia nie uwzględniłem w poniższym zestawieniu.
Takie same progi natężania filtra przyjąłem do serii cyfrowych zdjęć, wykonanych przy automatycznym balansie bieli i przysłonie f2.8 otrzymując pary:
0% i 1/800s., 50% i 1/640s., 80% i 1/320s., 85% i 1/250s., 90% i 1/200s., 95% i 1/200s., 100% i 1/160s.

Na poniższych zestawieniach widać, że każda z siedmiu naświetlonych klatek filmu jest bardzo podobna do uzyskanych wcześniej wyłącznie w paśmie widzialnym, a wszystkie wykonane przy natężeniu filtra przynajmniej 80% posiadają coraz ciemniejsze, dwa naprzeciwległe rogi. Dzieje się tak w przypadku każdego regulowanego szarego filtra, ponieważ są zbudowane z dwóch filtrów polaryzacyjnych. Przy klatce z 100% natężeniem widać jak z przyciemnione dwa rogi fotografii, w lewym górnym rogu i prawym dolnym, raptem przeskakują na sąsiednie dwa narożniki.

Zachowanie tego filtra z cyfrowym aparatem przerobionym na pełne spektrum jest zupełnie inne i bardzo różnorodne. Przy 50% efekt na obrazie nie przypomina ani fotografii wykonanej na pełne spektrum, przedstawionej w artykule http://rafalczubinskifotografia.blogspot.com/search/label/filtry%20uv-ir%20cut%20i%20hot%20mirror%20z%20aparatem%20%20full%20spectrum
ani też w paśmie widzialnym. Wstępna obróbka wyraźnie odróżniła to zdjęcie pozostałych, osadzając je gdzieś między pasmem widzialnym i podczerwienią.
Przy 80% efekt zaczyna przypominać osiągnięty przy pomocy filtra pomarańczowego ok. 530nm, a od 85% natężenia szarego filtra zaczynamy cieszyć się widokiem typowym dla zdjęć wykonywanych w paśmie bliskiej podczerwieni. Kolejne zwiększanie natężenia filtra powoduje głównie przyciemnienie chmur i zwiększenie kontrastu roślinności, co moim zdaniem, w przypadku fotografii czarno-białej daje znacznie lepszy efekt niż osiągnięty wcześniej przy pomocy filtra IR 720nm.
Niestety niektóre szare filtry typu FADER, czyli ze zmiennym natężeniem, tak jak ten firmy GREEN.L, przepuszczają bardzo szeroki zakres fal, co nie raz mogłem zaobserwować w postaci efektu typu „halo” przy, znajdujących się blisko mnie, krawędziach oświetlonych słońcem liści na tle czystego nieba.

0% natężenia filtra FADER


50% natężenia filtra FADER


80% natężenia filtra FADER


85% natężenia filtra FADER


90% natężenia filtra FADER


95% natężenia filtra FADER


100% natężenia filtra FADER



III. Na koniec.

Powyższy test niestety bardzo jasno określa możliwości wykorzystania filmu ROLLEI INFRARED 400 do uzyskania efektu znanego ze zdjęć wykonywanych w bliskiej podczerwieni, które sprowadzają się wyłącznie do filtrów przepuszczających pasmo od ok. 720nm, ale nie silniejszych niż 810nm. 

W przeciwieństwie do filmu, cyfrowa fotografia, uzyskana przy pomocy kompaktowego aparatu z matrycą typu CCD, zmodyfikowaną na pełne spektrum, daje bardzo duże możliwości. Do tego dzięki niej możemy osiągnąć znacznie lepsze efekty w zdecydowanie łatwiejszy sposób mając do dyspozycji większą różnorodność możliwych do wykorzystania filtrów.
Otrzymane w tym poście wyniki będzie nam łatwiej zrozumieć, kiedy na poniższym wykresie, porównamy spektrum fal możliwych do zarejestrowania przez negatyw i zakresy fal przypisane poszczególnym filtrom.


Pomimo tak druzgocącej przewagi technologii nad filmem, nie możemy zapominać, że poza polskim rynkiem są również dawno już nieprodukowane i trudno dostępne inne negatywy do bliskiej podczerwieni, takie jak:
* 6-o krotnie droższy EFKE IR 820 o zalecanej do pomiarów czułości iso1,5
* 8-o krotnie droższy KODAK HIE, kalkulowany na iso50, o spektrum sięgającym ponad 900nm.
https://www.digitaltruth.com/products/product_tests/infrared_film_010.php


* również 8-o krotnie droższy MACOPHOT IR 820c kalkulowany na iso4, którego spektrum sięga do ok. 830nm
https://www.maco-photo.de/files/images/MACO_TA820c_ENG.pdf

Niższa jakość i większe ziarno wymienionych filmów, według wskazanej publikacji, jest zauważalne, ale przy drobnym prześwietleniu powinny zrekompensować swoją wielokrotnie wyższą cenę dodatkowym efektem halo wokół rozświetlonej roślinności.
https://www.digitaltruth.com/products/product_tests/infrared_film_005.php

Mam nadzieję, że uda mi się to zbadać w następnym sezonie, a do tego czasu, zapraszam na kolejne posty o tematyce fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni.

Dla zainteresowanych innymi filmami do takiej fotografii, znalazłem ciekawe porównanie filmu ROLLEI INFRARED 400 z 2-u droższym, o zbliżonym do ROLLEI paśmie i dostępnym na polskim rynku, czarno-białym negatywie JCH STREETPAN 400.
https://www.japancamerahunter.com/2018/06/infrared-film-shootout-jch-streetpan-vs-rollei-infrared/

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:
Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety załącza linków do filmów.
Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

2018-09-25

IR foto – filtr 720nm z negatywem ROLLEI INFRARED 400 czy z aparatem FULL SPECTRUM ?

I. Wprowadzenie, teoria i sprzęt. 

W ramach odskoczni od cyfrowej fotografii IR postanowiłem sprawdzić, jakie efekty można osiągnąć przy pomocy aparatu analogowego z małoobrazkowym filmem do fotografii w paśmie bliskiej podczerwieni.

1. Głównym założeniem zabawy była niska cena, dlatego po zapoznaniu się ze szczupłą ofertą filmów IR na polskim rynku, wybór padł na niedrogi, czarno-biały, małoobrazkowy negatyw ROLLEI INFRARED 400 (135-36). Bez większych problemów, w sieci udało mi się znaleźć wszystkie niezbędne informacje zawarte pod tymi linkami:
https://www.maco-photo.de/files/images/TA_IR_400_pl.pdf
https://www.maco-photo.de/files/images/ROLLEI%20INFRARED%20englisch.pdf


2. Na początku warto wiedzieć, że należy unikać zakładania tego filmu w nasłonecznionych miejscach. Najlepiej robić to w ciemni lub w miejscach silnie zacienionych. Kluczowe znaczenie ma też temperatura, która w przypadku przechowywania filmu powinna wynosić ok. 8 stopni Celsjusza. Po jego założeniu należy dbać o przechowywanie aparatu w chodnym miejscu, a po naświetleniu jak najszybciej go wywołać. Dlatego spacerując z załadowanym filmem, w silnie nasłonecznione dni, aparat najlepiej wyjmować tylko, kiedy zamierzamy wykonać fotografię.

3. Drugą sprawą jest czułość filmu w zależności od użytego filtra, gdzie iso400 dotyczy zakresu pasma widzialnego, a użycie filtra żółtego, czy jeszcze ciemniejszych powoduje znaczne wydłużenie czasu ekspozycji naszej fotografii. Przy pierwszej rolce filmu postanowiłem sprawdzić jego zachowanie wyłącznie z filtrem 720nm HOYA R72. Wg poniższej tabeli zastosowanie filtra IR 720nm powoduje wydłużenie czasu od 4 do 5 działek, co zachęca do użycia statywu.


Jest to spowodowane spektrum filmu, które wg wykresu zaczyna się jeszcze przed pasmem widzialnym, a kończy się przy ok. 810nm, czyli znacznie wcześniej niż w modyfikowanych na pełne spektrum aparatach cyfrowych. Do tego silny spadek czułości między 700nm i 810nm prognozuje znacznie bardziej kontrastowy obraz oświetlonej słońcem roślinności. W tej sytuacji stosowanie silniejszych filtrów od 720nm, takich jak 850nm lub nawet 950nm niestety nie powinno mieć żadnego sensu.


4. Poza filmem równie ważny był wybór aparatu, który musiał być sprawny, nie przepuszczać światła do komory z filmem i przede wszystkim być tani. Nie chciałem szukać starego aparatu, ponieważ obawiałem się ewentualnej nieszczelności korpusu. W takim przypadku uszczelnienie korpusu mogłoby podwoić koszt zakupu aparatu. Po sprawdzeniu ogłoszeń na lokalnym rynku, wybór padł na analogowy aparat CANON EOS 300 z najprostszym obiektywem CANON 28-80. Nowoczesne amatorskie body i jeszcze bardziej amatorski obiektyw wyglądały na mało używane, a po odpięciu obiektywu od korpusu mym oczom ukazał się niemalże fabryczny stan wnętrza komory lustra. Po krótkim sprawdzeniu mechaniki, za cenę niższą niż przeciętny korpus aparatu z gwintem m42, stałem się szczęśliwym posiadaczem tego zestawu. Do tego modelu przekonał mnie również szeroki wachlarz ręcznych nastaw czułości zakładanego filmu w zakresie od iso6 od iso6400.

5. Zanim rozpocząłem zabawę z filmem IR musiałem się przygotować. Poprawność działania automatycznego ładowania, zwijania filmu, pomiaru światła i szczelności komory filmu, sprawdziłem przy pomocy, kupionego za grosze, przeterminowanego filmu KODAK COLOR PLUS 200/36. Szczęśliwie wszystkie ekspozycje wyszły poprawnie, łącznie z długimi czasami wynoszącymi do 30 sekund.
Obiektyw, jak to się często spotyka w najtańszym amatorskim sprzęcie, nie jest wyposażony w skalę ostrości, dlatego nie mogąc polegać na wbudowanym AF, który przecież doostrza obraz tylko w paśmie widzialnym, musiałem w sposób chałupniczy własnoręcznie nanieść taką skalę dla zakresu widzialnego i bliskiej podczerwieni. W tym celu wykorzystałem mój modyfikowany na pełne spektrum wiekowy aparat CANON 50D. Na wysuwany tubus obiektywu przylepiłem fragmencik samoprzylepnego papieru, a na obudowie z odczytem ogniskowej, cienkie paski aż do jej końca. Następnie wykonałem dwie serie odczytu, jedną dla pasma widzialnego i drugą dla IR 720nm zaznaczając na kartce punkty najbliższego ostrzenia i nieskończoności dla opisanych ogniskowych (28,35,50,80).


II. Przygotowania, wykonanie, skan i obróbka.

1. Po w/w przygotowaniach, w dwa piękne słoneczne dni, wybrałem się na moje pierwsze analogowe IR zdjęcia. Oprócz analogowego aparatu CANON EOS 300 z założonym filmem ROLLEI INFRARED 400, przygotowanym obiektywem CANON EF 28-80, filtrem 720nm HOYA R72, zaślepką na wizjer i statywem, wziąłem też przerobiony na pełne spektrum kompaktowy aparat OLYMPUS SP-320 z tanim filtrem IR 720nm firmy GREEN L, w celu porównania otrzymanych efektów. Czynności składające się na wykonanie, każdej serii analogowych zdjęć, wykonałem w tej samej kolejności. Najpierw, bez jakiegokolwiek filtra na obiektywie, montowałem aparat na statywie i wybierałem kadr. Następnie zakrywałem wizjer gumową zaślepka i w trybie Av, czyli preselekcji przysłony, mierzyłem światło w paśmie widzialnym przy ręcznie ustawionej czułości na iso8. W punkcie foto dowiedziałem się, że większość wywoływanych u nich negatywów ROLLEI INFRARED 400 jest niedoświetlona, więc na podstawie tej wskazówki i informacji ze strony
postanowiłem wprowadzić korektę z iso12 na iso8. Kolejno zakładałem filtr 720nm, korygowałem ustawienie ostrości poprzez wcześniej zrobioną własnoręcznie skalę, zmieniałem tryb na ręczny M, nastawiałem wcześniej otrzymany czas ekspozycji i wykonywałem pierwszą fotografię z danej serii. Pozostałe zdjęcia w każdej serii różniły się od pierwszego korektą o jedną lub o kilka działek czasu w obie strony. Następnie notowałem parametry, każdego z wykonanych zdjęć. Wykonanie serii różnie naświetlonych zdjęć każdego z kadrów, mogło mnie ustrzec przed ewentualnymi rozbieżnościami w doborze parametrów ekspozycji opisanych w znalezionych wcześniej na temat tego filmu informacjach. 

2. Po naświetleniu całej rolki, niezwłocznie udałem się do punktu Czarno-Białe w Warszawie oddać film do wywołania w zimnym procesie i skanowania negatywu w nieskompresowanym formacie TIF.
Po kilku dniach odebrałem wywołany film i skany w rozdzielczości 3089x2048px. Niestety, na których skanach danej serii nie było widać zamierzonych różnic w ekspozycji, ale za to można było zaobserwować na nich spadek jakości lub kontrastu, co świadczy o automatycznej ekspozycji naświetlania każdej skanowanej klatki.


W przeciągu kilku następnych dni, dzięki pożyczonemu od serdecznego kolegi skanerowi EPSON V500, udało mi się zeskanować ten sam film z jedną nastawą ekspozycji dla wszystkich 36 klatek, ze zbliżoną do wcześniej otrzymanych rozdzielczością. Na poniższym zestawieniu gołym okiem widać różnice ekspozycji każdej fotografii w danej serii.


3. Chcąc porównać oba skany tej samej fotografii, musiałem doprowadzić je do możliwie zbliżonej formy zachowując ich jakość oraz szczegóły w światłach i cieniach. Poniżej zamieściłem zestawienia trzech fotografii: najlepszej z danej serii z pierwszego skanowania, czyli punktu Czarno-Białe, skanu tej samej klatki z serii, ale wykonanego na skanerze EPSON V500 i cyfrowej fotografii wykonanej kompaktowym aparatem przerobionym na pełne spektrum z założonym filtrem 720nm. Dodatkowo każdą z fotografii przedstawiłem w obu fazach, czyli pierwotnej oraz po wstępnej obróbce polegającej na korekcie kontrastu, dostosowaniu punktu bieli i dostosowaniu punktu czerni. W przypadku pierwszego skanu musiałem zmniejszyć kontrast do 0, znacznie skorygować punkt bieli i punkt czerni. W przypadku drugiego skanu punkt bieli i punkt czerni nie wymagały silnej ingerencji w przeciwieństwie do kontrastu, którego intensywność musiałem znacznie zwiększyć. Obróbka, każdego z dwóch, skanów tej samej klatki doprowadziła mnie do podobnych efektów.

III. W terenie.

1. Pierwsza seria przedstawia budynek Willi Pniewskiego przy al. Na Skarpie 27 w Warszawie. Trzy zdjęcia w serii wykonałem z parametrami iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Do porównania wybrałem najlepsze zdjęcie, wykonane w paśmie bliskiej podczerwieni przy czasie 1/10s. zgodnym z odczytem światłomierza w paśmie widzialnym. Fotografie zestawiłem licząc kolejno od góry w dół: skan z punktu, skan wykonany osobiście i zdjęcie z aparatu cyfrowego przy parametrach iso64 f2.8 1/250s. Przeliczając to na parametry zbliżone do zdjęcia analogowego otrzymalibyśmy iso20 f8 1/10. Po wstępnej obróbce, co widać na zdjęciach po prawej stronie, oba skany wglądają podobnie, ale zbyt duży kontrast na pierwszym z nich, niestety spowodował stratę szczegółów w cieniach. W tym zestawieniu od razu możemy zauważyć ciemniejsze niebo silnie podkreślające chmury na jego tle i znaczną przewagę ilości zarejestrowanego promieniowania bliskiej podczerwieni na roślinności.


2. Druga seria przedstawia balustradę tarasu widokowego w parku im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w Warszawie. Przy takim samym odczycie światłomierza jak w poprzedniej serii, wygnałem kolejną z nastawami również iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Tak samo, jak poprzednio wybrałem fotografię zgodną z odczytem światłomierza, z czasem 1/10s., którą w dwóch skanach zestawiłem fotografią cyfrową o parametrach iso64 f2.8 1/400s. Spostrzeżenia dotyczące porównania zdjęć z pierwszej serii, są takie same jak dla następnych. Ciemniejsze niebo, większa szczegółowość obrazu i mniejszy kontrast oświetlonej roślinności na cyfrowej fotografii, od razu rzucają się w oczy.


3. Trzecią serię, przedstawiającą fontannę w pionowym kadrze, wykonałem przy balustradzie fotografowanej w poprzedniej serii, z identycznymi jak poprzednio odczytami i nadanymi parametrami iso8 f8 1/6s.; 1/10s. i 1/20s. Tutaj kolejność fotografii liczymy od lewej do prawej: skan z punktu, skan wykonany osobiście i zdjęcie z aparatu cyfrowego, gdzie dolny wiersz przedstawia pierwotne fotografie, a górny poddane wstępnej obróbce. Taka sama ogniskowa 28mm zapewniła dużą głębię ostrości, a efekty porównania z fotografią cyfrową o parametrach iso64 f2.8 1/320s., pozostały bez zmian. Możemy tu zaobserwować jak duża jest różnica w jasności cieni między dwoma fotografiami.


4. Czwartą serię przedstawiającą tą samą fontannę wykonałem w tym samym punkcie, ale przy ogniskowej ok. 80mm. Tym razem postanowiłem sprawdzić czy zwiększenie ekspozycji, zamiast prześwietlenia świateł, zaowocuje jakimś innym efektem, jak to ma miejsce w przypadku
KODAK HIE i EFKE IR 820 powodując efekt halo. Niestety mimo tych samych odczytów światłomierza jak poprzednio i zastosowania parametrów dla serii zdjęć iso8 f8 1/6s.; 1/10s., 1/20s., 1/3s. i 1s. na filmie ROLLEI INFRARED 400 nie zarejestrowałem takiego efektu. Z powodu zmiany ogniskowej na większą parametry fotografii cyfrowej uległy zmianie i wynosiły iso64 f4.9 1/125s. Takie same odczyty światłomierza i nastawy najlepszej z serii fotografii z czasem 1/10s., dały takie same efekty. Niestety z powodu przeniesienia punktu ostrości na fontannę, elementy bardziej oddalone od aparatu wymknęły się z głębi ostrości. Stało się tak oczywiście nie tylko za sprawą utrzymania stosunkowo niskiego numeru przysłony (f8), ale też z różnic wielkości materiału światłoczułego. W mało-obrazkowym filmie, wymiary klatki wynoszą 36x24mm, co daje powierzchnię 864mm². Powierzchnia matrycy 1/1.8 cala, o wymiarach 7,18mm x 5,32mm, zamontowanej w moim kompaktowym cyfrowym aparacie, liczy zaledwie 38,1976 mm². Pomijając fakt, że fotografia cyfrowa została wykonana przy przysłonie f4.9, a nie f8 jak w przypadku aparatu analogowego, ta ponad 22 krotnie mniejsza powierzchnia materiału światłoczułego bez problemu utrzymała znacznie większą głębię ostrości.


5. Piątą serię, tej samej fontanny, ale wykonana z dolnego poziomu, na maksymalnie szerokiej ogniskowej 28mm. Nie mając wiedzy analizy z poprzedniej serii, przy odczycie światłomierza iso8 f8 1/20s. również wykonałem w pięć ekspozycji o nastawach: iso8 f8 1/30s.; 1/20s., 1/10s., 1/6s. i 1/3s. Fotografia cyfrowa o parametrach iso64 f2.8 1/320s., mimo wyżej wymienionych różnic, z powodu ustawienia się prawie plecami do słońca, okazała się bardziej płaska, przez co już nie tak atrakcyjna jak analogowa naświetlona w czasie zgodnym ze światłomierzem.


6. Kilka dni później, w parku Dolinka Szwajcarska w Warszawie, wykonałem szóstą serię. Światłomierz wskazywał iso8 f8 1/15s. więc cztery nastawy tej serii wyglądały następująco: iso8 f8 1/30s.; 1/15s., 1/8s., 1/4s. Najlepszym okazało się zdjęcie naświetlone z czasem 1/15s., czyli znów zgodnym ze wskazaniem światłomierza. Fotografia cyfrowa miała nieco krótszy czas niż ostatnio, czyli 1/500s. przy f2.8 i iso64. Na tym zestawieniu zdjęć widać, jak fotografia analogowa różni się od cyfrowej w ilości zarejestrowanej podczerwieni, nie tracąc wcale na atrakcyjności całego kadru. Przy tak silnym lipcowym świetle roślinność na fotografii cyfrowej najczęściej może pełnić funkcję bardziej jednolitego tła, gdzie na fotografii analogowej konkuruje swą atrakcyjnością z pozostałymi elementami w kadrze. Widać to również w poprzedniej serii i w następnych.


7. Tego samego dnia, w parku Łazienki Królewskie, wykonałem kolejną serię przedstawiającą pomnik Fryderyka Chopina z gęstą roślinnością w tle. Wybrane zdjęcie, zgodne z odczytem światłomierza iso8 f8 1/15s., zawarło się w parametrach serii: iso8 f8 1/30s.; 1/15s., 1/8s. Cyfrowa fotografia wykonana przy nastawach iso64 f2.8 1/400s. znów wyróżnia się bardzo jasną roślinnością, której słaby kontrast też może nie wszystkich zadowolić.


8. Idąc w głąb parku, zatrzymałem się przy części nazwanej Ogrodem Chińskim. Estetyczne poglądy na jego temat są bardzo różne, ale mnie w pełni zadowoliły wykonane tam dwa kadry. Pierwszy z nich, wg światłomierza i wybranego zdjęcia wymagał nastaw iso8 f8 1/8s., a cała seria: iso8 f8 1/8s., 1/4s. i 1/15s. Zdjęcie wykonane aparatem kompaktowym przy parametrach iso64 f2.8 1/320s., moim zdaniem podołało wyzwaniu. W przeciwieństwie do fotografii analogowej, zachowało szczegóły w skrajnych zakresach, a dzięki ujednoliceniu jasnej tonacji roślinności pozwoliło wyraźnie wyodrębnić stojącą przed nią budowlę.


9. Drugi, w tym miejscu kadr, wykonałem z tego samego miejsca. Światłomierz wprowadził kolejną korektę na iso8 f8 1/6s. i analogicznie zastosowałem ją do całej serii: iso8 f8 1/10s., 1/6s. i 1/3s. W tym przypadku parametry cyfrowej fotografii nie zmieniły się. Tym razem, mimo niedoskonałości filmu, oba kadry są na swój sposób atrakcyjne, gdzie analogowe spojrzenie skupia naszą uwagę na różnorodności i bryłowości roślinności, a cyfrowe podejście zwraca naszą uwagę również na jej kontrast z bardzo ciemnym niebem.


10. Ostatnim kadr, mimo atrakcyjności w paśmie widzialnym, w paśmie podczerwieni okazał się być najsłabszym. Nastawy wg światłomierza i wybranego kadru: iso8 f8 1/15s., nastawy serii iso8 f8 1/30s., 1/15s. i 1/8s. Nastawy fotografii cyfrowej: iso64 f2.8 1/400s. Mimo tego, ciałem pokazać jak kluczowe znaczenie ma nastawa właściwej ekspozycji skanu. Na każdym z trzech skanów wykonanych w punkcie foto, liście w górnej części kadru były tak ciemne, że nie dało się z nich wydobyć żadnych szczegółów. Na fotografii cyfrowej, pomijając jasną i płaską roślinność, największym problemem okazało się ciemne niebo, które zlało się jaśniejszymi zacienionymi liśćmi. Domowy skan wypadł w tym przypadku najlepiej, ponieważ dał nieporównywalnie większe możliwości odzyskania szczegółów z cieni, dzięki czemu efekt przebił nawet fotografię cyfrową.



IV. Podsumowanie. 

1. Koszty. Na start musimy jednorazowo zainwestować min. 50zł w najtańszy filtr IR, ok. 100zł w aparat z obiektywem, czasem baterię 10zł i ew. wyciemnienie aparatu min. 50zł możemy otrzymać koszt nawet 210zł. Do tego każdorazowo: film ROLLEI INFRARED 400 ok. 23zł, wywołanie w zimnym procesie 13zł, skan całego filmu 18zł, co razem daje 54zł. W przypadku, kiedy mamy aparat, filtr IR, sami wywołujemy film i sami go skanujemy, zabawa jest znacznie ciekawsza i tańsza, ale będziemy potrzebowali na ten proces trochę czasu.
Biorąc pod uwagę te drobne koszty szybo możemy sobie przeliczyć po ilu filmach zwróci nam się najprostszy, przerobiony na konkretne pasmo podczerwieni aparat cyfrowy, który w tym przypadku nawet nie będzie potrzebował zewnętrznego filtra. Wykorzystany w tym teście, przerobiony na pełne spektrum, OLYMPUS SP-320 kupiłem za ok. 200zł. W przypadku modyfikacji własnego sprzętu z matrycą APS-C są już wyższe, a modyfikacja pełno-klatkowych korpusów to kolejny próg cenowy.
Sam na początku zastanawiałem się nad mało-obrazkowym aparatem dalmierzowym, ale na początku odstraszyła mnie ich cena, a potem kompletny brak możliwości sprawdzenia w paśmie IR optyki, która w aparatach dalmierzowych najczęściej nie jest wymienna. Mam tu na myśli nastawy pozycji ostrości i możliwe do pojawienia się artefakty HOT SPOT ściśle związane z układem optycznym.
Podziwiam zwolenników fotografii IR na filmie średniego formatu, za ich nieprzeciętną precyzję nastaw ostrości, która w tej wielkości klatki (od 60x40mm do 60x90mm) ma kolosalne znaczenie ze względu na bardzo małą głębię ostrości. Oczywiście zaletą średniego formatu jest kolosalna różnica w jakości otrzymanego obrazka.

2. Skan. Najlepiej zrobić wszystko samemu, ale nie każdy ma ciemnię, a nawet skaner do negatywów. Dlatego skan następnego filmu ROLLEI INFRARED 400, wykonałem w tym samym punkcie Czarno-Białe przy ul. Prostej 2/14. Tym razem, w ramach podstawowej oferty, poprosiłem o skan całego filmu przy stałej wartości ekspozycji, czyli bez automatycznego rozjaśniania i kontrastu. Moja prośba została uwzględniona, co znacznie ułatwiło mi analizę materiału opisanego następnym poście. Serdecznie pozdrawiam ekipę punktu Czarno-Białe! 

3. Efekt. Fotografia cyfrowa, nawet w przypadku słabo skompresowanych wariantów kolorowych plików jpg, daje nieporównywalnie większe możliwości obróbki niż skan czarno-białego negatywu.
Klatki filmu ROLLEI INFRARED 400 z filtrem 720nm wyglądają bardziej kontrastowo od cyfrowej fotografii z tym samym filtrem. Otrzymane efekty z tego negatywu i filtra HOYA R72 są bardzo zbliżone do uzyskanych przy pomocy aparatu z modyfikacją na pełne spektrum i filtra pomarańczowego HOYA G (ok. 530nm). Szerszy test takiego połączenia i zachowania z filmu IR z innymi filtrami przedstawię w następnym poście.

Jeśli macie jakiś pytania czy sugestie, śmiało piszcie w komentarzach lub zaczepcie mnie na:

Facebook, Instagram, 500px, plfoto, Youtube czy przez email.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga korzystając z opcji „follow by email” umieszczonej z prawej strony bloga, która niestety załącza linków do filmów.
Informacje o nowych postach zawsze zamieszczam na moim funpage: https://www.facebook.com/Rafał-Czubiński-Fotografia-1667479153476529/

Popularne posty